They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

Patrzysz na posty znalezione dla frazy: rośliny w łańcuch pokarmowy





Temat: Nieznane wody wszechoceanu
Nasza planeta ma bardzo nierównomierny rozkład ciepła. Na 54 równoleżniku leży zarówno Gdańsk jak i północna część kanadyjskiego półwyspu Labrador z bardzo niskimi średnimi temperaturami i długo zalegającym lodem i śniegiem - mówił ekolog, prof. Jan Marcin Węsławski z Instytut Oceanologii PAN w Sopocie podczas grudniowego spotkania Warszawskiej Kawiarni Naukowej. Spotkanie zatytułowano "Nieznany ocean".

Krążenie ciepła to efekt zmiennej gry między nasłonecznieniem, biegiem wód oceanicznych i ruchami atmosfery. Coraz więcej obserwacji, prowadzonych także przez polskie wyprawy oceaniczne, zdaje się sugerować, że obecnie mamy do czynienia z globalnym ociepleniem.

Oceanologia jest nauką interdyscyplinarną. Zajmuje się m.in. geologią, klimatem, gospodarką morską, badaniem kolonii organizmów mających wpływ na klimat, ustalaniem wzajemnych relacji łańcucha pokarmowego roślin i zwierząt (prof. Węsławski nazywa je szczeblami wzajemnego zjadania), śledzeniem zmian obszaru występowania roślin i zwierząt (na przykład omułków). Pojawianie się tych ostatnich w strefach wód arktycznych, leżących coraz bardziej na północ, zniknięcie tuńczyków z Morza Północnego i wyczerpywanie się ławic śledzi w Morzu Norweskim stanowią jeden z licznych dowodów na to, że temperatura wód oceanicznych w pobliżu Arktyki systematycznie się podnosi.

Fizyk, dr Tymon Zieliński, także z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie - zwrócił uwagę, że wody oceanów - ich średnia głębokość wynosi ok. 3,5 kilometra - są w ciągłym ruchu. Występują w nich cyrkulacje powierzchniowe i głębinowe, zimne i ciepłe prądy morskie. Mimo, że wody te stanowią aż 70 proc. powierzchni planety, ciągle mało o nich wiemy. Nie dość szczegółowo poznane jest również ukształtowanie dna oceanów. Na przykład wcale jeszcze niedawno uważano, że występują na nim gdzieniegdzie gujoty, czyli stożkowate góry pochodzenia wulkanicznego. Dziś wiemy, że są ich dziesiątki tysięcy, że rozrzucone są na ogromnych obszarach, tworzą ciągnące się kilometrami łańcuchy itp.

Badania prowadzone przez fizyków także prowadzą wniosku, że klimat powoli się ociepla. Okresowe zmiany średnich temperatur w różnych rejonach planety występowały w rożnych okresach dziejów Ziemi od zawsze. Związane one były i są z cyklicznie zachodzącą zmianą aktywności magnetycznej Słońca, zmianą nachylenia osi Ziemi, zmianą kierunku ruchu wielkich prądów morskich lub czasowym ich zanikiem, czy zmianami stopnia zasolenia wód. Badania prowadzone współcześnie każą jednak także dostrzec fakt wpływu, jaki na globalne ocieplenie ma działalność człowieka, głównie w dziedzinie produkcji dwutlenku węgla związanej z rozwojem przemysłu i motoryzacji. Systematyczne obserwacje wód i lodowców, prowadzone z pokładu statków, z lądu i z satelitów wykazują stopniowe topnienie lądolodów i podnoszenie się średniej temperatury wód w niektórych rejonach planety. Wszystkich konsekwencji tego zjawiska ani czasu jego trwania nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć.

Wszechocean skrywa jeszcze przed nami wiele tajemnic. O jego wodach wciąż tak niewiele wiemy. Dlaczego? Jak mówił prof. Węsławski, sondowanie wszechoceanu z pokładu statku przypomina badanie prowadzone na oślep, podczas którego na podstawie garści pomiarów usiłuje się powiedzieć coś sensownego o trudnej do ogarnięcia, pogrążonej stale w mroku, nieprzyjaznej człowiekowi, wielokilometrowej i zagadkowej głębi. Jeden z dowodów ilustrujących tę tezę - w ciągu jednego tylko roku udaje się badaczom wyłowić z głębi wód kilkaset nowych gatunków zwierząt, których w ciągu całego życia nie nadążą nazwać, usystematyzować, prześledzić jak egzystują; obserwacja i opisanie jednego nowego gatunku trwa minimum rok.

PAP - Nauka w Polsce





Temat: Wegetarianizm
Zrozum w końcu że wegetarianizm nie musi wynikać z chęci do zdrowego trybu życia. Może, ale nie musi. Równie dobrze może wynikać ze względów religijnych, emocjonalnych (nie mogę jeść czegoś co cierpiało bym mógł to zjeść), czy społecznych (chęć ograniczenia głodu na świecie).
To co napisales jest jasne. Jednak:

Nawet osoby ktore sa wegetarianami ze wzgledow religijnych czy spolecznych musza liczyc sie z tym ze wybierajac wegetarianizm wybieraja takze zdrowy styl zycia.
Jasnym jest ze nieprawidlowo dobrana dieta,czeste spozywanie produktow niezdrowych ktore badz co badz sa bezmiesne moze doprowadzic do choroby.
Jezeli istnieja wegetarianie ktorzy stosuja niezdrowy styl (jedza duzo chipsow ,frytek)
itp sami sobie szkodza, byc moze przez niewiedze, bycmoze przez lenistwo byc moze przez cos calkiem innego. Kiedy cos stosuje z reguly chce o tym wiedziec jak najwiecej bez wzgledu na to z jakiego powodu to stosuje tym bardziej kiedy w gre wchodzi zdrowie.

Smak mięsnych potraw przeważa u mnie nad etycznym aspektem zabijania zwierząt dla pożywienia. Ba, powoduje nawet że nie mam żadnych etycznych rozterek z tego powodu. Ponadto oszczędza się w ten sposób czas, myśli na ważniejsze od jedzenia problemy i podejrzewam że również swoje pieniądze. Te powody w większości przypadków wystarczają
jako całkowite usprawiedliwienie zabijania.

Twoje zdanie twoja sprawa do ktorych masz pelne prawo. jednak Sa ludzie ktorzy mysla inaczej i tak samo jest to ich sprawa.
Człowiek w większości przypadków też nie jest w stanie tego pojąć, że zabijanie zwierząt dla pożywienia może być traktowane przez kogokolwiek jako zło.

Moze nie ze nie jest w stanie tego pojac ale nie chce. Dla mnie cierpienie to zło. I wydaje mi sie ze kady czlowiek jest w stanie pojac istote cierpienia co za tym idzie takze zla ktore z niego wynika.
Tak samo kazdy czlowiek moze zrozumiec odczuwanie bolu nawet sam na sobie. Tylko po prostu nie kazdy mysli o takich rzeczach. O rzeczach typu niepotrzebne zabijanie zwierzat i nie kazdy zadaje sobie trudu zeby pomyslec nad tym czy jest jakas mozliwosc zmiany.
Owszem ludzie sa rozni. Ale mysle pewne rzeczy zrozumiec potrafi prawie kazdy z nich tylko nie kazdy wyciaga wnioski.
Widzę, że się nie zrozumieliśmy.
Tu nie chodzi o rozum, pojmowanie, emocje czy skrupuły. Gdyby nie było zwierząt mięsożernych (czyli konsumentów II rzędu), roślinożercy (konsumenci I rzędu) mnożyliby się bez ograniczeń - bo co by hamowało ich rozwój? A wiesz, co by się wtedy stało? Roślinożercy wyeksploatowaliby wszystkie zasoby środowiska (po ludzku: zeżarli wszystko, co się nadaje do jedzenia - przez co nagle zabrakłoby roślin) i umarli przez to z głodu albo poginęli przez to, że mają za mało przestrzeni życiowej. I życie by wyginęło.
Więc proszę nie p**prz mi tu, że 'Zwierze nie jest w stanie zrozumiec ze zabijajac robi zle", bo to g**no prawda (pardon my French). Gdyby zabrakło drapieżców (czyli nie byłoby zabijania), to wszystko i tak by zginęło - pękłby łańcuch pokarmowy. Niestety, tak już jest na tym cholernym świecie, że zabijanie jest warunkiem równowagi i przetrwania życia.
Uprzedzam - nie jest to żaden dowód na teorie Preva. U ludzi funkcjonuje to trochę inaczej, bo już dawno nie jesteśmy koczownikami i nie żyjemy ze zbieractwa i polowania, tylko hodujemy zwierzęta - a to wygląda inaczej. Ale środowisko naturalne wciąż istnieje i łańcuchy pokarmowe, wraz ze wszystkimi swoimi zasadami funkcjonują.
Niestety chyba jednak sie nie zrozumielismy.
Gdyby tylko ludzie przestali jesc mieso na pewno lancuch pokarmowy nie zostalby zachwiany. Nie mowie o tym zeby drapiezcy przeszli na wegetarianizm. Oni naturalnie co wynika z ich niemoznosci zrozumienia etyki dalej zabijaliby zwierzeta i lancuch pokarmowy toczylby sie dalej.
Chodzi tylko o ludzi ktorzy sa w stane zrozumiec.
No i? Weganizm to też rodzaj wegetarianizmu! Zresztą po co podajesz dowody na dobrodziejstwa diety wegańskiej, jak zaraz potem się do tego dystansujesz?!
Dlatego ze znam wielu wegan. I nie wytrzymalem. Poza tym padlo pytanie ( co prawda dotyczace weganizmu) ale jednak chcialem nanie odpowidziec. nastepnym razem postaram sie zrozumiec. Kiedy otwarlem pierwszy raz to forum to z wiekszosci postow wynikalo ze rozmawiamy o diecie raczej lakto owo, moze laktowege a nie wega. Po prostu trzymalemsie tego. A jezeli chodzi o weganizm sam zbyt duzych doswiadczen z nim nie mam w zwiazku z czym nie bede rozmawial na jego temat.





Temat: Genetycznie modyfikowana żywność - dar czy przekleństwo?
Link podany przez Fenka na samej górze zmienił się:
http://www.wszpwn.com.pl/...ut=13&page=text

Przede wszystkim genetyka pozwala na modyfikowanie istniejących organizmów w celu zmiany pewnych ich cech. Pytanie na ile te cechy mogą stać się niebezpieczne dla nas. Bo jeśli ma to być cytuję: "gen ludzkiej albuminy wprowadzony do ziemniaka powoduje, że roślina ta zaczyna produkować ludzkie białko z osocza krwi" to nie jest złe. Ale odbiegłem od tematu.

Co w ogóle rozumiemy pod pojęciem Żywności Modyfikowanej Genetycznie? Otóż pewne cechy roślin i zwierząt miesza się ze sobą, aby np zboże było odporne na pewnego typu wirusy albo aby pewne owady nie chciały na nim żerować, lub wręcz niszczyły je (np ziemniak produkujący pestycyd zwalczający stonkę). Sprawa nie jest już tak oczywista w przypadku zwierząt, niemniej modyfikuje się ich geny, aby dawały mleko o pewnych cechach, które potem przerabia się na lekarstwa (tutaj jakoś nikt nie protestuje, nie interesuje już ludzi skąd się biorą leki).

Problem leży w tzw. kumulacji. Ostatecznie jesteśmy na szczycie łańcucha pokarmowego i już udowodniono, że żywność modyfikowana genetycznie w niektórych przypadkach ma wpływ na naszą fizjologię, np kumulowanie się toksycznych białek - białka produkujące toksyny mające zwalczać naturalnych wrogów rośliny powodują u ludzi różne alergie. Co prawda starano się to wyeliminować, ale tak naprawdę utracono nad tym kontrolę, bo np pyłki przenoszą się podczas kwitnienia zmodyfikowanej rośliny na rośliny niezmodyfikowane, co w przypadku łatwego krzyżowania szybko eliminuje czyste gatunki.

Ten problem jest niestety podstawowym problemem XXI wieku. Różnorodność. Rolnicy zaczynają kupować nasiona i sadzonki u producentów stosujących klonowanie i właśnie modyfikację genetyczną. W rezultacie bardzo spadła różnorodność hodowanych gatunków. Przykład: "Jeszcze w 1949 roku w Chinach uprawiano 8000 odmian ryżu, dziś tylko 50. W USA w ciągu 80 lat zniszczono 7300 odmian warzyw. Z raportu FAO wynika, że, wkraczając w XXI wiek utraciliśmy 95% różnorodności genetycznej istniejącej w rolnictwie na początku XX wieku." I właśnie to jest zastraszające... w takim tempie, jeśli nie będziemy jedli bardziej urozmaiconych potraw i to dodatkowo bez chemii, prawdopodobnie dramatycznie wzrośnie ilość chorób na które człowiek przestaje być odporny. Generalnie spadnie różnorodność żyjących form na ziemi (co już jest bardzo widoczne).

Generalnie jestem przeciwny takiej żywności, gdyż nawet jeśli w sposób bezpośredni nie wpływa na ludzi, to w pośredni napędza wielkie koncerny zmuszające rolników do zakupu jedynie słusznych gatunków roślin i powodujących zmniejszenie różnorodności genetycznej na naszej planecie. A to w konsekwencji wielu pokoleń naprzód będzie niezwykle niebezpieczne.



Temat: Moje bazgroły
Przedstawiam cytaty z posiedzeń Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

Cieszy mnie to, że są i inni którzy nie bardzo mogą zrozumieć o co chodzi w tej informacji w sprawie łańcucha pokarmowego. Nie wszystko da się skrócić, wyrzucając z tekstu podstawowe założenia, że nad tym wszystkim ma czuwać wiejski urzędowy lekarz weterynarii. Ze w sytuacji tak dużego rozdrobnienia hodowli w Polsce badanie przedubojowe musi wrócić na spędy i do drobnych gospodarstw. Bo każda inna koncepcja , prowadzi do totalnej fikcji i lekceważenia prawa!
Dobrze, że ktoś to zauważył! Tylko, że u nas na tym prawie każda sprawa się kończy.......
Chciałbym się mylić!

/cytaty/

Poseł Zbigniew Babalski (PiS):
Chcę poruszyć ważną kwestię – aczkolwiek nie do końca ją znam – i ewentualnie poprosić o wyjaśnienia w najbliższym czasie. Sprawa dotyczy tzw. monitoringu łańcucha żywieniowego. Chodzi o trzodę.
Zgłosiła się do mnie grupa rolników z powiatu Nowe Miasto Lubawskie ze skargą, iż wymusza się na nich wypełnianie dokumentów przy oddawaniu żywca do ubojni, które – jak twierdzą – zaskoczyły ich kompletnie. Prosili o wyjaśnienie czy obecnie konieczne jest wprowadzenie tych dokumentów. Jeśli tak, to dlaczego zostali zaskoczeni.
Przewodniczący poseł Leszek Korzeniowski (PO):
Zapraszam pana posła jutro na godz. 10.00. Jeśli pan poseł będzie miał więcej informacji, proszę o przekazanie ich prezydium Komisji. Postaramy się zaprosić na następne posiedzenie Komisji osoby odpowiedzialne.
Poseł Wojciech Mojzesowicz (PiS):
Znam ten problem, bo odstawiam trzodę. Precyzyjne wypełnienie tego dokumentu przekracza możliwości rolnika. Chyba, że będziemy uprawiać fikcję. Dokument jest bardzo skomplikowany. Należy ten temat poruszyć na posiedzeniu prezydium.

Poseł Zbigniew Babalski (PiS):
W punkcie sprawy różne chcę zgłosić oficjalny wniosek i poprosić pana przewodniczącego Józefa Klima, żeby został wyegzekwowany. Chodzi o informację dotyczącą łańcucha żywnościowego zwierząt kierowanych do uboju. Na Warmii i Mazurach pogłowie liczy ok. 1 mln sztuk, a w powiecie nowomiejskim ok. 100 tys. na ok. 44 tys. mieszkańców. A więc jest to znaczna produkcja jak na ten niezbyt wielki powiat. Mam w tej chwili przed sobą kartę żywieniową. To jest tzw. konieczna informacja o świńskim menu. Nie wszystko jest tam w pełni czytelne, a przede wszystkim co najmniej dwie rubryki. Np. jest „informacja dotycząca badań monitoringowych”. I tam jest napisane: „W gospodarstwie pobierano do badań monitoringowych np. krew, mocz, woda, mleko, środki żywienia zwierząt”. Rolnicy się z tym „zderzyli” na początku stycznia. Nie mnie wnikać, czy wcześniej o tym wiedzieli, czy nie. Prawdopodobnie wiedzieli, bo dyrektywa jest z 2004 r. I przykład następnej rubryki: „Informacje dotyczące programów nadzoru/ kontroli. Gospodarstwo posiada program dotyczący nadzoru/kontroli z zakresu np. zdrowia zwierząt, zdrowia roślin mających wpływ na zdrowie człowieka, czynników odzwierzęcych, charakteru i pochodzenia paszy.”. M.in. takie rubryki musi wypełnić każdy hodowca dostarczając trzodę do ubojni. Wiem, że z tymi dwiema mają problemy również lekarze weterynarii. Dlatego kieruję prośbę do pana przewodniczącego Józefa Klima i do pana ministra Kazimierza Plocke o szerszą informację na ten temat. Po pierwsze, czy druk jest jednolity dla całego kraju, bo mam informacje, że były co najmniej dwa lub trzy rodzaje druków. Zakłady Mięsne w Ełku były jednymi z pierwszych, które przygotowały taki druk. Potem był druk w woj. pomorskim, a teraz – Głównego Lekarza Weterynarii. Mówię o tym, a wczoraj poruszył tę sprawę pan poseł Romuald Ajchler, bo zaczynają nas zalewać półtusze z Danii i z Belgii. Rolnicy zaczynają denerwować się, bo cena jest 2,40-2,60 zł za kg, rolnik przywozi trzodę i musi wypełniać takie świadectwo. A w przypadku braku informacji o łańcuchu pokarmowym mięsa, musi ono zostać uznane jako niezdatne do spożycia przez ludzi. A sprawa jest poważna. To jest jeden problem, o zainteresowanie się którym proszę pana przewodniczącego Józefa Klima i pana ministra Kazimierza Plocke, a następnie o poinformowanie naszej Komisji.
Złożyłem również pisemny wniosek do prezydium Komisji o zainteresowanie się sprawą, która zajęła nam bardzo dużo czasu w końcu ub.r., a mianowicie skutkami ptasiej grypy. Prosiłbym MRiRW o informacje, czy zostały oszacowane, a jeśli tak, to ile wyniosły, szkody poniesione przez hodowców drobiu. Takie pytanie otrzymałem od hodowców z regionu warmińsko-mazurskiego, a jest to zagłębie drobiowe. I po drugie – jakie ewentualne koszty poniósł z tego tytułu Skarb Państwa? „

Czyżby pieniążki zarezerwowane na monitoring Aujeszk'y znalazły już swego nowego właściciela?



Temat: Praca dyplomowa - Baza na Marsie
Pamietajcie ze ja tez opieram sie na tym co jest napisane na tej stronie. Matzeey jesli chodzi o twoje pytania to:
Ad1. Nie mam pojecia ile jeden czlowiek moze "wyprodukowac" sciekow. Na stronie ktora podalem (tak na marginesie gdybys ja przejzal to bys kilka pytan mi zaoszczedzil:) ) jest napisane ze"Obiekty wymagają od 0,5 do 1,0 m2 powierzchni w przeliczeniu na mieszkańca" wiec mniemam ze producent wyliczyl czy to wystarczy.
Ad2. Ja sie nie znam ale czy mozna w ogole mowic o wydajnosci oczyszczalni sciekow? oczyszcza scieki do tego stopnia ,ze nadaja sie do nawadniania roslin.
ad3. I znowu gdybys zechcial przeczytac linka to bym nie musial pisac ale prosze: "Objętość masy stałej z procesu słoneczno-wodnego™ jest niewspółmiernie mała w porównaniu z konwencjonalnym oczyszczaniem ścieków. Masa roślinna w stanie wysuszonym zajmuje objętość ok. 10 litrów na mieszkańca równoważnego na rok. Po skompostowaniu objętość masy zmniejsza się do ok. 1 litra na mieszkańca równoważnego na rok. Biomasa jest w zasadzie wolna od patogenów (zarazków)." oraz "Biomasa i kompost z procesu słoneczno-wodnego™ oczyszczania ścieków zawierających metale ciężkie muszą być składowane i utylizowane w taki sposób, aby metale nie dostały się do otoczenia i łańcuchów pokarmowych." Z tego nasuwa sie wniosek ze metale ciezkie sa pochlaniane przez organizmy w tej calej oczyszczalni a dwa biomasy jest tak malo ze mozna ja skladowac bez wiekszych problemow. A tak poza tym to nie wiem skad moglyby sie wziac w kontrolowanej atmosferze w bazie metal eciezkie ale roznie to bywa (moze ze smogu)
Ad4. Parowanie czego bo nie czaje. Wody? jesli o nia chodzi to caly kompleks agrotechniczny paruje. Rosliny transpiruja ogromne ilosci wody w ciagu dnia. woda ta odzyskiwana jest w kolektorach pary wodnej. CO2 powstalego z rozkladu materii org.? rosliny uzywaja CO2 jako pokarmu wiec tez nie widze problemu. Sprecyzu j pls.
Ad5. Tu masz racje. Filtry sorbcyjne chyba dosc dokladnie czyszcza wode z jonow. Mamy zagwozdke: albo zmniejszyc czystosc wody i zwiekszyc ryzyko zakazenia czyms przykrym za to w wodzie byly by jakies jony albo nie wiem dodawac pluszzzza mysle ze kolesie z NASA i z zaprzyjaznionego ZSRRu jakos to rozwiazali wiec ja bym sie nad tym nie rozdrabnial.
Ad6. Jakosc wody dla roslin bedzie wystarczajaca. Oczyszczalnia rozklada materie organiczna pozostawiajac mnostwo skladnikow pokarmowych w takiej wodzie. Metale ciezkie mozemy pominac no chyba ze ktos na Marsie celowo chcialby skazic wode. Inny przypadek skazenia nie przychodzi mi do glowy:) Inne toksyny- fakt we wtornym obiegu pozywki powinien byc zamontowany filtr UV badz ozonowy ktory eliminuje patogeny. Zapomnialem go naniesc na schemat.
Ad7."użycie energii wynosi od 0,1 do 0,3 kWh/m3 ścieku, zależnie od wymagań ogrzewczych w sezonie zimowym." Zakladam ze my przyjmujemy okres bardzo zimowy.:)
dochodzic pewnie do tego jeszcze bedzie dogrzewanie sciekow.

A jeslli chodzi o wode do picia to gorsza pija sie chociazby w warszawie wiec nie ma co krecic noskiem. Przypominam ze pola nawozi sie osadami z klasycznych oczyszczalni gdzie sa i metale ciezkie i inne paskudztwa wiec.... smacznego.
mam nadzieje ze diabelkowi Matzeeyowi to wystarczy i ominie mnie watpliwa przyjemnosc kąpieli w siarce

[ Dodano: 15-11-2007, 23:40 ]



Temat: Żywność
Więc jakie znaczenie ma oszczędzenie hektarów, skoro i tak państwa dbają by nie były one wykorzystywane w 100% tylko na pewnym odpowiadającym im poziomie produkcji żywności?

Nie pomyslałeś o tym że to może nie wystarczyc. Samo dbanie państwa o oszczednosć nie bedzie mialo znaczenia kiedy nie bedzie juz czego oszczedzac. Poza tym samo panstwo nie jest w stanie oszczedzic az tyle ile wegetarianie czy weganie, chyba zeby zaczelo propagowac i namawiac ludzi do przejscia na takowa diete.

Hodowla zwierząt wymaga intensywnej eksploatacji olbrzymich obszarów ziemi. Dla wyzywienia osoby jedzacej mieso potrzeba dwudziestokrotnie wiekszego obszaru pola niz dla wyzywienia wegetarianina.

Naduzywanie ziemi w celu produkcji miesa doprowadza takze do pustynnienia ziemi uprawnej. Regiony najbardziej dotkniete pustynnieniem, to obszary hodowli bydla takie jak Ameryka polnocna, srodkowa i Poludniowa, Australia, Afryka. Rocznie pustynnieje 26 mln ha ziemi.

Hodowla zwierzat jest bardzo nieekonomiczna. Gdyby Ameryanie zmniejszyli konsumpcje miesa tylko o 10 % byloby tyle ziemi uprawnej, ze moznaby wykarmic wszystkich glodujacych ludzi. populacja zwierzat hodowanych w USA spozywa ilosci zboz i soi mogace wyzywic pieciokrotna populacje tego KRAJU!

Swiatowapopulacja krow spozywa zywnosc rownowazna zapotrzebowaniu kalorycznemu 8,7 miliarda ludzi, czyli dla osob slabych z geografii niz cala populacja ludzka, ktora liczy 6 miliardow.

Gdyby przeznaczono tylko 10% obecnie produkowanego zboza na Swiecie do bezposredniego spozycia ( a nie na potrzeby hodowli) to kazdy czlowiek mialby zapewniony posilek.

A czy czasami te 20 milinów to nie głównie afryka do której dostarczenie jakiekolwiek pożywienie zawyża koszt tego produktu kilkakrotnie i czyni totalnie nieopłacalnym?

Nie. Ta liczba dotyczy całego Świata.

Ale co z tego wynika? Mam jeść roślinki bo one są pierwszym ogniwem i dlatego że sa pierwszym? Powiało mistyką. Pozatym zwierzeta też syntetyzują w sobie witaminy i inne zwiążki organiczne, czesto sporo bardziej złożone i zaawansowane od tych roślinnych. Zwierzeta np. prodokują złożone struktry białka samoistnie a nie pobierają od roślin. I co, tutaj twoja zasada nie obowiązuje?

Czlowiek konsumujac mieso stoi na koncu lancucha pokarmowego i dlatego spozywa bardzo duzo zanieczyszczen skumulowanych w produktach pochodzenia zwierzecego.
Rosliny zajmuja najnizszy szczebel drabiny pokarmowej i zyja krotko, w zwiazku z czym zawieraja niewielka ilosc zanieczyszczen. Natomiast zwierzeta w trwajacym dosc dlugo procesie wzrostu i rozwoju gromadza w swoich cialach znaczne ilosci najrozmaitszych trucizn i zanieczyszczen, mimo ze ich roslinny pokarm moze nie zawierac ich zbyt duzo.

Wiekszosc substancji zanieczyszczajacych mieso jest przyczyna wielu chorob, w tym nowotworowych i wad wrodzonych.

Do tego wszystkiego dochodza jeszcze roznego rodzaju choroby odzwierzece na ktorych temat nie bede sie rozwodzil chyba ze bardzo chcesz? Daj znac nie ma problemu

Powinieneś jeść roslinki ponieważ spożywanie mięsa przynosi więcej szkód niż korzyści. Oczywiście jedząc mieso można żyć jednak jakość tego życia pozostawia wiele do życzenia. Produkty pochodzenia zwierzecego zawieraja cholesterol i nasycone kwasy tluszczowe, ktore sa szkodliwe.Mięso nie jest dobrym źródłem energii, gdyz nie zawiera weglowodanow. Najlepszym zrodlem energii dla naszego organizmu sa weglowodany, wystepujace w owocach jarzynach zbozach i produktach straczkowych. Organizm owszem moze zamienic tluszcze i bialka na weglowodany ale nie jest to dla nas korzystne poniewaz w procesie tym powstaje wiele zakwaszajacych, zbytecznych produktow przemiany materii.

Białko zwierzece( o ktorym napisales) jest o wiele berdziej skoncentrowane( Łako jezeli cos posiada nazwe zaawansowane czy bardziej skoncentrowane nie zawsze znaczy ze jest lepsze ) niz bialko zawarte w pelnych ziarnach zboz, fasoli, warzywach i owocach. Skoncentrowane bialko zawarte we wszystkich rodzajach miesa uszkadza filtry nerek, prowadzac do ich niewydolnosci. Wypłukuje takze wapn z kosci, powodujac osteoporoze.

Mieso zwierzat jest calkowicie pozbawione blonnika, niezbednego dla prawidlowego funkcjonowania ukladu pokarmowego, glownie jelit.

Sód i potas zawarte w miesie wystepuja w proporcjach niekorzystnych dla naszego organizmu. Wszystkie produkty pochodzenia zwierzecego zawieraja duze ilosci sodu i male potasu, natomiast rosliny sa zwykle bogate w potas, a ubogie w sod. Nieprawidlowy stosunek sodu do potasu w pozywieniu jest prawdopodobnie jednym z czynnikow wywolujacych nadcisnienie. Dlatego nadcisnienie jest tak czeste wsrod ludzi jedzacych mieso.

Wysoka zawartosc prostaglandyn w miesie przyczynia sie do metabolicznego stresu w organizmie ludzkim.



Temat: Mity wegetarianizmu

nie ma jednej diety, która byłaby dobra dla wszystkich Ludzie mają dosyć różniące się organizmy (w penym zakresie zmienności gatunkowej). Jednemu może wegetarianizmweganizm służyć, inny musi jeść mięso żeby się dobrze czuć i być zdrowym. Mi osobiście wydaje się, że laktoowowegetarianizm jest zdrowy, mięsożerstwo też, co do weganizmu mam wątpliwości podobne do tych zawartych w tekście (+roczne doświadczenie, na szczęście szybko wróciłem do jedzenia jajek i nabiału). Co do naturalnej dla człowieka diety ponoć (tak miałem na zajęciach) najlepsza jest dieta Pigmejów: 20% białek zwierzęcych (mięso w tym robaczków, jaja ptaków), 80% roślin (stosunkowo mało pokarmów skrobiowych za to dużo nasion i orzechów). Nie wiem na ile człowiek w ciągu rozwoju ewolucyjnego przystosował się do obecnej diety, ale pewnie istnieją różnice w fizjologii między Eskimosami, Masajami (oparta na kukurydzy, mleku i krwi bydlęcej) a ludami rolniczymi od wielu pokoleń. Co do Eskimosów to za długo nie żyją z powodu braku niektórych witamin (zwłaszcza C), których mało jest w mięsie (uzupełniali ich niedobór jedząc zawartość żołądków reniferów-mchy, porosty, drobne krzewinki).
Nie podobają mi się zarówno naciągane teorie o dobroczynności diety wegańskiej, wegetariańskiej (mityczni kulturyści weganie) jak również mówienie, że bez mięsa ani rusz (bo jajka i nabiał są dobrym źródłem wartościowych składników).
Jeszcze co do zdrowia: nie jestem może jakimś wieloletnim wegetarianinem (6 lat bez mięsa, 3 lata temu rok weganizmu). Zrobiłem sobie ostatnio badania krwi w związku z tym, że od dzieciństwa cierpię na alergię i astmę. Wyniki są w normie, zwłaszcza te, które mogłyby wskazywać na niedobory witaminy B12 czy żelaza (ilość czerwonych krwinek, zawartość hemoglobiny, MCV, MCH, MCHC). Co prawda prowadzę w miarę możliwości zdrowy tryb życia (nie palę i nie piję). Na razie przynajmniej wegetarianizm mnie nie uszkodził
Co do "ekologicznego" znaczenia wegetarianizmu (które do mnie bardziej przemawia niż etyczne) i mięsożerstwa(: hodowla zwierząt taka jak jest opisana w artykule jest ok, gorzej z fermami i ich ściekami. Ryby oceaniczne też są nieźle przetrzebione, nie mówiąc o waleniach. Co do pastwisk to trudno mi się wypowiadać, bo nie orientuję się jak w skali światowej ma się chów zwierząt wypasanych na pastwiskach do produkcji żywności. Jeśli chodzi o produkcję roślin pastewnych (soja, soczewica, zboża), które mogą być jedzone przez człowieka to faktycznie mniejsze straty energii są przy skróceniu łańcucha pokarmowego o jedno ogniwo (żywienie się roślinami a nie mięsem zwierząt utuczonych na tych roślinach). Wynika to ze znanego z biologii przepływu energii i obiegu materii (straty na każdym ogniwie łańcucha troficznego).
Zresztą dawniej ludzie nie jedli tyle mięsa co dziś (nawet nasi dziadkowie pamiętają, że mięso było od święta) a głownie jadło się różne kasze, nabiał (w tym jajka) i warzywa.



Temat: Skrajne bestialstwo człowieka...
Zakładając ten temat chciałem podyskutować o niepotrzebnym okrucieństwie człowieka i sposobach jego uniknięcia, ale niespodziewanie napotkałem ostry opór. Chciałem by ten temat wzbudził dobro i współczucie, a wzbudził on nienawiść i agresję! Dlatego zwracam się z gorącą prośbą do odpowiedzialnego moderatora o zamknięcie tego i tak już jałowego tematu, żeby już nikt nic złego tu nie dopisywał - dziękuję!

EDIT:
Przeczytałem jeszcze najświeższe posty i po prostu w ramach obrony samego siebie chcę odpowiedzieć:

Natomiast po drugim poście widać, że gdy pierwszy temat padł na podatny grunt, Cage postanowił pójść za ciosem i rzucił tak ostrą dawkę propagandy, że aż trudno było nie zareagować.Pierwszy post był o futrach i skórach, uświadamiający że w wielu miejscach mimo rzekomych przepisów są one niewłaściwie pozyskiwane. Drugi post autorstwa earl'a był o codziennej formie okrucieństwa, uświadamiający że wiele osób kupuje psiaki i inne zwierzaki tylko dla zabawy, a gdy się znudzą są odrzucane. Trzeci post (drugi mój) był o smutnym fakcie braku szacunku dla zwierząt dzięku którym pozyskiwane jest jedzenie, uświadamiający skrajnie przedmiotowe traktowanie zwierząt. Nie rozumiem dlaczego uczepiłeś się jakiejś obcej mi 'propagandy'?

Tak samo odżywianie się samymi roślinkami jest ryzykowne i osoba nie mająca w tym wiedzy może zrobić sobie bubu. Poza tym wszyscy wegetarianie i weganie, których spotkałem, że tak powiem, nie wyglądali najlepiej, choć wierzę ich deklaracjom o dobrym samopoczuciu.Natomiast posiadający niezbędną wiedzę wegetarianie, pod kontrolą lekarzy wegetarian są w stanie wychować zdrowe i silne wegetariańskie dziecko. Wielu zdobywających medale lekkoatletów również jest wegetarianami. Co do wyglądu to ja patrząc w lustro wcale nie narzekam - opalony, dobrze zbudowany, póki co zdrowy. Sławnym veggie też nic nie brakuje (Anna Paquin, Avril Lavigne, Bryan Adams, Claudia Schiffer, Sir Ian McKellan, Joaquin Phoenix, Josh Hartnett, Pamela Anderson, Natalie Portman, Nelly, Orlando Bloom, Peter Gabriel, Pierce Bronsnan, Pink, Samuel L. Jackson, Sarah Connor, Vanessa Williams i kilkuset innych). Tak jak piszesz to wybór indywidualny, zatem ja nie jem mięsa ani produktów odzwierzęcych, unikam zabijania i męczenia owadów, samochód używam w razie konieczności, unikam używania plastiku, jest mi z tym od wielu lat bardzo dobrze i nigdy nie miałem ochoty z nikim o tym dyskutować.

W takim razie weganie i wegetarianie, mieszając, smażąc, grzejąc, gotując, dodając pieprzu i innych przypraw, oliwy etc do swoich potraw też próbują zabić smak roślin i chcą w ten sposób emulować posiłek mięsny.'Emulowanie' posiłku mięsnego ma miejsce wyłącznie w momencie przechodzenia na wegetarianizm, gdy nie można wytrzymać bez silnie pamiętanego smaku mięsa. Wieloletni wegetarianie nie używają żadnych sztucznych 'zamienników'. Poza tym surowe warzywa i owoce łatwiej zjeść niż surowe mięso (poza tatarem), prawda?

Choć obecnie wydaje się to absurdalne, to jednak jestem całkiem pewien, że zjawisko się pogłębi wraz z dalszym podniesieniem standardów życia i w efekcie za 50 lat będziemy mieli ludzi starających się samemu przeprowadzać fotosyntezę, by nie szkodzić swoją obecnością żadnemu żywemu stworzeniu.Jeśli tak to nie mogę się doczekać!

Oczywiście będą żyć w opakowaniach próżniowych i słać petycje do rządów całego świata o zaprzestanie mordowania bakterii antybiotykami.Tu niestety przesadziłeś.

(...) ale w przyszłości możliwe, że to udoskonalimy i będziemy wytwarzać mięso np: labolatoryjnie, wtedy zwierzęta będą tylko w zoo.Zdecydowanie wolałbym widzieć je na wolności...

Masz rację (Zarrow - przyp.)! Ludziom poprzewracało się w dupach (prawdopodobnie od zbyt długiego przebywania na szczycie łańcucha pokarmowego) i wypisują brednie o petycjach odnośnie mordowania bakterii w kontekście już nie pozyskiwania pokarmu, lecz skór, kości, futer... To właśnie o tym miał traktować ten temat, lecz niestety, ty nie jesteś tego świadom, bo moderatorzy o ciebie dbają.
Dbają też o poziom dyskusji i kultury, choć nie wiedzieć czemu upominają tylko jednego użytkownika, podczas gdy z drugiej strony padają przynajmniej tak samo mocne słowa. Nie rozumiem, czyżby osobiste sympatie?
Dokładnie tak samo to odczuwam, rodzaj jakiejś kliki, a mając za sobą odpowiednio manipulującego i blokującego niewygodne treści moderatora bardzo łatwo na kogoś pojedynczego bezkarnie najeżdżać. Dlatego to forum już mnie nie interesuje - zawiodłem się.



Temat: Chemikalia groźniejsze, niż sądzono



Chłoniemy zabójcze toksyny jak gąbka

Kanadyjscy badacze apelują o weryfikację list substancji dopuszczonych do użytku w przemyśle - pisze DZIENNIK. Aż jedna trzecia obecnie stosowanych chemicznych substancji organicznych może być niebezpieczna dla zdrowia.

Wiele substancji chemicznych uważanych powszechnie za bezpieczne dla zdrowia to groźne trucizny, które kumulują się w naszych organizmach - alarmują na łamach "Science" kanadyjscy uczeni z Simon Fraser University.

Toksyczność związków chemicznych ocenia się za pomocą testów na rybach. Specjaliści sprawdzają, w jakim stopniu substancja znajdująca się w wodzie przenika do organizmu tych stworzeń oraz jak długo w nim pozostaje. Gdy związek chemiczny jest silnie hydrofobowy, czyli łatwo rozpuszcza się w tłuszczach, to odkłada się w organizmie - jest zatem dla niego niebezpieczny. Na tej podstawie chemikalia rozpuszczające się w wodzie uważa się za niegroźne, bo nie kumulują się w ciałach zwierząt (więc i ludzi). Jak jednak wykazały najnowsze badania zespołu pod kierunkiem prof. Franka Gobasa, stosowane dotąd metody testów doprowadziły do niedoszacowania toksyczności wielu związków.

Uczeni zebrali próbki tkanek najróżniejszych stworzeń, począwszy od planktonu i porostów, przez ryby, edredony (ptaki z rodziny kaczkowatych), na karibu i wielorybach skończywszy. Testy objęły swym zasięgiem także i rdzenną ludność północnej Kanady - Inuitów.

Naukowcy przyjrzeli się stężeniu używanych obecnie związków chemicznych w zgromadzonym materiale badawczym. W sumie było to kilkanaście chemikaliów, m.in. substancje wykorzystywane w preparatach owadobójczych oraz innego rodzaju środkach ochrony roślin. Ponieważ rozpuszczają się w wodzie, sądzono, że organizm jest w stanie się ich pozbyć. Uzyskane wyniki były przerażające - okazało się, że substancje te osiągają niesamowicie wysokie stężenie w organizmach dużych drapieżników oraz ludzi. Jest to skutek zjawiska biomagnifikacji, które polega na wzroście stężenia danej substancji wraz z każdym kolejnym ogniwem łańcucha pokarmowego. Z symulacji wynika, że stężenie chemikaliów w ciele zwierzęcia z końca takiego łańcucha (np. niedźwiedzia polarnego, wilka czy człowieka) może być aż 4 tys. razy większe niż w organizmie, który znajduje się na jego początku.

Jak podają autorzy pracy z "Science", ok. 2/3 używanych dziś organicznych związków chemicznych może ulegać zjawisku biomagnifikacji. 60 proc. z nich traktuje się jako niegroźne na podstawie badań prowadzonych na rybach - a te, jak już wiemy, nie są zbyt wiarygodne. "Kanada oraz kraje europejskie będą musiały przejrzeć listę stosowanych w przemyśle chemikaliów organicznych i powtórnie ocenić ich toksyczność" - mówi Derek Muir, ekspert w dziedzinie chemii z organizacji Environment Canada, komentując odkrycie naukowców z Simon Fraser University. Choć ekspertyzy prof. Gobasa stanowią jedynie wstęp do dalszych działań, ich wyniki naprawdę mogą nas niepokoić. "Są czerwoną flagą, która każe nam zwrócić uwagę na ten problem" - podkreśla Lawrence Burhard, toksykolog z amerykańskiego instytutu Environment Protection Agency.



DDT trucizna, za którą przyznano Nobla

DDT udało się po raz pierwszy zsyntetyzować jeszcze w XIX w. Jednak dopiero w 1939 r. szwajcarski chemik Paul Muller zauważył, że substancja ta jest zabójcza dla owadów, za co w 1948 r. został uhonorowany Nagrodą Nobla.
Od lat 40. XX w. DDT był powszechnie używany w rolnictwie. Co ciekawe, stosowano go także podczas II wojny światowej do ochrony żołnierzy przed wszami roznoszącymi bakterie tyfusu plamistego.

Aż do początku lat 60. ubiegłego wieku uczeni sądzili, że stosowanie DDT przynosi same korzyści. Rzeczywistość była jednak inna. Uważany za niegroźny dla ptaków, ssaków oraz ludzi DDT okazał się niebywale trwały, a jego rozkład w glebie trwa nawet kilkanaście lat.

Co gorsza, okazało się, że związek kumuluje się w ciałach żywych organizmów, co ma tragiczne konsekwencje dla ich zdrowia. Zatrute nim ptaki znosiły jajka o miękkich, pękających podczas wysiadywania skorupkach. Ludzie mający kontakt z DDT cierpieli na zaburzenia ruchów, drgawki, długotrwałe bóle głowy i wymioty. W najgorszych przypadkach zatrucie DDT prowadziło do porażenia ośrodka oddechowego w rdzeniu przedłużonym, obrzęku płuc i zgonu.

Z tego powodu w krajach uprzemysłowionych DDT został całkowicie wycofany z użytku. Niestety, w wielu krajach rozwijających się jest on nadal używany do walki z komarami roznoszącymi malarię.



Temat: DDT nadal w przyrodzie (art. z 31.08.2004)
Pamietamy tragedię bielików amerykańskich... jedną z przyczyn, a może i jedyna było DDT. Znalazłam archiwalny artykuł na temat DDT z 31.08.2004 r
wg mnie warto sie z nim zapoznac.

DDT nadal w przyrodzie

Pozostałości DDT, popularnego pestycydu, który zupełnie wycofano z użycia w Polsce w latach 70., można nadal znaleźć w organizmach ludzi - powiedział dyrektor Państwowego Zakładu Higieny (PZH), prof. Jan Ludwicki.

DDT to środek owadobójczy, który nagminnie był stosowany w zwalczaniu malarii i wszawicy na całym świecie. Stosowany był również w ochronie roślin, szczególnie przy zwalczaniu stonki ziemniaczanej.

"Nie jest możliwe wycofanie DDT z przyrody. Nie można się go pozbyć. Choć upłynęło 30 lat od wycofania DDT ze sprzedaży, to nadal związek ten jest wykrywany w mleku kobiet" - dodaje.

W 2001 roku zostały opublikowane dane z wielu ośrodków badawczych na temat obecności tego związku w naszych organizmach. Wynika z nich, że DDT wpływa niekorzystnie np. na rozwój dzieci. Metabolity DDT mają także wpływ m.in. na układ hormonalny i zwiększają ryzyko zachorowalności na raka sutka.

Prof. Ludwicki zaznacza, że "DDT krąży w przyrodzie bezustannie i nie ulega biodegradacji, ponieważ wchodzi w łańcuchy pokarmowe. Kumuluje się w organizmach żywych, a skutki jego działania obserwuje się w kolejnych pokoleniach. Można go dzisiaj znaleźć w organizmach ludzi i zwierząt zarówno na obszarze Arktyki, jak i w Europie czy Ameryce Północnej".

Jak wynika z badań PZH, ilość DDT w organizmach ludzi i zwierząt jest z biegiem lat coraz mniejsza. Na przykład w krowim mleku jest pięć razy mniejsza niż 20 lat temu.

"Odnotowaliśmy jednak, że spadek DDT jest coraz wolniejszy. Na początku XXI wieku osiągnęliśmy równowagę: przyjmujemy tyle metabolitów DDT do organizmu, co wydalamy" - wyjaśnia naukowiec.

Obecnie stosuje się jeszcze DDT w Afryce Równikowej do walki z malarią. Jego opary przedostają się do górnych warstw atmosfery, przemieszczają się nad półkulę północną i spadają w postaci deszczu i śniegu na kraje Północnej Europy, łącznie ze strefą podbiegunową.

"Dlatego najbardziej obecnie narażoną na szkodliwy wpływ DDT grupą są Eskimosi. Żywią się oni przeważnie mięsem i rybami, pobierają więc DDT nie tylko bezpośrednio z wody, ale również za pośrednictwem pokarmu" - mówi prof. Ludwicki.

DDT w Polsce stosowano, dopóki badania nie wykazały związku między jego wykorzystywaniem a wymieraniem drapieżnych ptaków, które przyswajały toksyczną substancję za pośrednictwem zjadanych owadów. "Prawdopodobnie dlatego drastycznie spadła populacja orłów bielików, które żywią się rybami morskimi silnie skażonymi DDT" - zwraca uwagę naukowiec.

Po przeprowadzeniu badań nad obiegiem DDT w środowisku i kumulacją w tkankach organizmów żywych insektycyd ten został w Polsce wycofany z użycia w pierwszej połowie lat 70. Państwowy Zakład Higieny od 1975 roku bada wpływ DDT na organizm człowieka. Jak wyjaśnia dyrektor PZH, badana jest przede wszystkim tkanka tłuszczowa, mleko kobiet i krów.

Specyfikę owadobójczego działania DDT odkrył szwajcarski profesor Paul Herman Mueller, za co otrzymał w 1948 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii. Ze względu na niską odporność owadów i stosunkowo dużą odporność na działanie DDT kręgowców, stosowanie tego pestycydu umożliwiło walkę ze szkodnikami upraw, pasożytami ludzi i zwierząt. DDT wycofano z użycia kiedy okazało się, że ma poważne skutki uboczne.

Źródło: EDUSEEK



Temat: Go Veg!

strefa klimatyczna powiadasz... takiej wersji jeszcze nie słyszałem. mogłeś mówić wcześniej to bym taką opcje do ankiety dołączył... no, ale jeśli powoływanie się na klimat jest dla ciebie wyznacznikiem dobrego smaku i ważniejsze niż chociażby sumienie to ok. ciekawe, co zrobisz jak klimat się zmieni na dobre?
Rozumiem, że klimat w jakim żyjemy nie ma znaczenia na nasze nawyki kulinarne . Jeśli nadal to podtrzymujesz zachęcam do namawiania na wegetarianizm eskimosów oraz ludność Alaski. Co ma jedzenie mięsa z wyrzutami sumienia wspólnego to nie wiem? Nawet dziecko wie iż istnieje coś takiego jak łańcuch pokarmowy. Czy wilki tez muszą zostać przymusowymi wegetarianami? Nasi przodkowie z powodzeniem polowali i nie sądzę by mieli dylematy moralne zjeść mamuta czy umrzeć z głodu. Problem ze zmianą klimatu będziesz miał Ty klimat się ochładza zatem ilość zjadliwej zieleniny będzie się zmniejszać, ja wezmę strzelbę i jakiegoś jelenia albo dzika upoluję tudzież wędkę i pójdę na ryby. Ty będziesz czekał do lata albo faszerował się nowalijkami z hipermarketu na ostrych pestycydach . Zresztą dieta wegetariańska w naszym klimacie nie dostarcza wszystkich potrzebnych substancji odżywczych do prawidłowego rozwoju organizmu. Wegetarianie są zdani na farmakologiczne witaminy np. cyjanokobolamina weź pierwszy lepszy produkt dla vegetarian obowiązkowo Wzbogacono witaminą b2 i b 12 i tak jest w większości produktów. Skoro to taka dieta cud to po kiego grzyba sztucznie wzbogacać produkty o witaminę b12. Ja jem w sposób zrównoważony ryby,drób,mięso czerwone, strączkowe etc nigdy się nie zastanawiałem czy mam ta czy tamta witaminę a mam wyniki idealne. Ludzie na wsi jedzą słoninę, jaja, drób kasze i kartofle a są zdrowsi niż całe tabuny wegetarian napędzające się drożdzami piwnymi z apteki . Swoje kurczaki eksterminuję sam wiem czym są karmione i założę się o dolary, że mięso z moich kur jest zdrowsze aniżeli "niby warzywa" z "eko-plantacji" z duża ilością metali ciężkich. każdy kto ma przydomowy ogródek wie jak trudno wychodować własne pomidory, marchewkę, buraki etc bez pomocy sztucznych wspomagaczy.

Nawiązałeś wcześniej do dekalogu zupełnie niewłaściwie odnosząc przykazanie Nie zabijaj (właściwiej nie morduj) do zwierząt. Wedle wierzeń żydowskich dekalogos regulował życie społeczności ludzkiej(odnoszono tylko do żydów) i relacje z Bogiem. Poprzez mordowanie rozumiano świadome odebranie życia drugiemu człowiekowi. Ze zwierzętami nie ma to nic wspólnego.
Tutaj wyjaśnienie w oparciu o egzegezę biblijną " 2 Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. 3 Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko. 4 Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia1. 5 Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie2 - upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego - o życie brata.
6 [Jeśli] kto przeleje krew ludzką,
przez ludzi ma być przelana krew jego,
bo człowiek został stworzony na obraz Boga3." Rdz 9
Zatem ten Twój wyrwany z kontekstu fragment w ankiecie jest manipulacją , wszystko co się rusza i żyje można spożywać (poza wyjątkami które zostały ściśle określone) zatem i mięso i rośliny ale z mięsa należy upuścić krew. Był to zabieg zdrowotny bo krew odpowiada za odżywianie organizmu i znajdują się w niej również toksyny można powiedzieć więc, że dieta biblijna jest dieta optymalną .
"kto przeleje krew ludzką..." zatem sam widzisz jak nonsensowne są Twoje wywody.



Temat: Kraby Stalina idą na Europę
Nowa Armia Czerwona maszeruje na Zachód - alarmują europejskie media. Nie chodzi jednak o żołnierzy, tylko o... smaczne skorupiaki
Czerwone kraby królewskie, zwane potocznie krabami Stalina, rzeczywiście maszerują na Zachód, tyle że nie po lądzie, ale po dnie Morza Barentsa. I zamieniają je w morską pustynię - zjadają wszystko, co znajdą na swej drodze: rybią ikrę, inne skorupiaki, martwe ryby, rośliny.

W ciągu ponad 40 lat przewędrowały kilkaset kilometrów z okolic Murmańska do norweskich fiordów i Morza Norweskiego. - Kierują się dalej na południowy-zachód i mogą dotrzeć nawet do Gibraltaru - prorokuje w rozmowie z agencją Reuters Jurij Ilarionowicz Orłow, rosyjski biolog, który w latach 60. uczestniczył w akcji "zakrabiania" morskich okolic Murmańska. - Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu, bo zanim kraby dotrą do Gibraltaru, minie 150 lat - dodaje uczony.

Nie zgadza się z tym Jan Sundet z norweskiego Instytutu Badań Morskich. Zapewnia, że czerwone kraby królewskie żyją w lodowatych wodach, więc nie przetrwają cieplejszych wód Atlantyku. Inni badacze mówią jednak, że na przestrzeni lat skorupiaki te mogą przystosować się do innych warunków.

Zagrożone dorsze

Ważące do 12 kg i mogące mierzyć od szczypiec do szczypiec nawet dwa metry kraby giganty to jeden z koszmarnych kaprysów Stalina. W latach 30. sowiecki przywódca zarządził, by w ramach walki z głodem na rosyjskiej północy przenieść kraby z okolic Kamczatki na północnym Pacyfiku do Murmańska. Plan ten zrealizowano dopiero w latach 60. Tysiące skorupiaków zapakowano w wagony i podczas siedmiodniowej podróży przewieziono koleją z Władywostoku do półwyspu Kola.

Przez kolejne 30 lat o krabach nikt nie słyszał. Dopiero teraz okazało się, że ich "europejska" populacja liczy już 12 mln osobników.

W międzyczasie niedoszły pokarm radzieckiej klasy robotniczej stał się przysmakiem zachodniej burżuazji. Rybacy za kilogram złowionego kraba Stalina dostają ok. 65 koron norweskich, czyli ponad 30 zł. W sklepach za kilogram przysmaku trzeba już zapłacić 500 koron, czyli 240 zł.

Norweskie władze stoją dziś przed nie lada dylematem. Z jednej strony skorupiaki monstra są doskonałym źródłem dochodów dla rybaków - dla 259 właścicieli kutrów, którzy mogą odławiać kraba, stanowią one 60 proc. przychodów. Z drugiej jednak strony to, że kraby tak dokładnie pustoszą morskie wody, sprawia, że w dalszej perspektywie ów dobry zarobek niesie ze sobą duże ryzyko.

Ponieważ wielkie skorupiaki nie mają naturalnych (prócz ludzi) wrogów, rozmnażają się w niekontrolowany sposób i stanowią poważne zagrożenie dla arktycznego ekosystemu i gospodarki rybackiej. Jak tłumaczy Andreas Tveteraas z norweskiego oddziału WWF (World Wildlife Found), kraby giganty zżerają ikrę maleńkich rybek gromadnic, które są ważnym ogniwem łańcucha pokarmowego. Gromadnicami żywią się np. dorsze, z których połowu żyją norwescy rybacy. Kiedy zabraknie gromadnic, wyginą dorsze.

Będzie jeszcze więcej?

Samice krabów uzyskują dojrzałość płciową po siedmiu latach. Znoszą ok. pół miliona jaj, z których udaje się przeżyć kilku tysiącom sztuk potomstwa. Według Andreasa Tveteraasa z norweskiego oddziału WWF za ostatni wzrost liczby krabów odpowiedzialna jest tylko część dojrzałych samic. Kolejne setki tysięcy mogą zacząć znosić jaja w najbliższych latach i wówczas populacja może zacząć rosnąć w zastraszającym tempie. Ekolodzy ostrzegają, że to tykająca bomba biologiczna, z którą coś trzeba zrobić. Dlatego też WWF stara się zwrócić uwagę norweskiego rządu na to zagrożenie.

Trzy lata temu organizacja napisała do ONZ list oskarżający Norwegię o łamanie międzynarodowej konwencji o biologicznej różnorodności (Oslo podpisało ją w 1992 r.). Konwencja ta zobowiązuje kraje sygnatariuszy do ochrony własnej fauny przed zagrażającymi jej obcymi gatunkami. Norweskie władze zignorowały tę akcję prawdopodobnie z przyczyn ekonomicznych. Dziś nawet rybacy, którzy wcześniej domagali się całkowitej likwidacji populacji krabów, mówią ostrożnie tylko o zwiększeniu kwot połowowych.

Nawet gdyby norweskie władze zdecydowały się na masowe odławianie krabów, nie mogą tego zrobić. Skorupiaki są bowiem pod częściową ochroną, a sprawę ich połowu reguluje umowa z Rosją. W tym roku zgodnie z podziałem kwot połowowych norweskie kutry mogą odłowić 300 tys. sztuk krabów, a rosyjskie 3 mln.

Coraz więcej norweskich ekspertów jest zdania, że czerwone kraby królewskie są nie tylko problemem gospodarczym czy ekologicznym, ale stają się też poważną kwestią polityczną w stosunkach z Moskwą. I bynajmniej nie tylko dlatego, że ciąży nad nimi stalinowska przeszłość.

AUTOR: JACEK PAWLICKI, 01-06-2006r. , http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3385114.html




Temat: Wegetarianizm
Kolejna ciekawostka (odnosnie ewolucji):

Grupa krwi 0
jest najstarszą i najbardziej podstawową pozostałością na szczycie łańcucha pokarmowego, z silnym i agresywnym systemem odpornościowym, gotowym i zdolnym do niszczenia każdego, przyjaciela lub wroga. Czynniki, które sprzyjają właściwemu rozwojowi ludzi z grupą krwi 0 to intensywne ćwiczenia fizyczne i białko zwierzęce.

Pochodzenie grupy krwi A:
pierwsi imigranci, zmuszeni do zaadaptowania się do bardziej rolniczego sposobu odżywiania i stylu życia, z osobowością bardziej przystosowaną do współżycia w dużych społecznościach. Grupa A rozkwita na dietach wegetariańskich - jest to spadek po przodkach-rolnikach prowadzacych spokojny, osiadły tryb życia. Nasze cywilizowane diety w większości składają, się z wygodnych toksyn w przyciągających uwagę ładnych opakowaniach. Ale dla grupy A jest szczególnie ważne, aby otrzymywać pożywienie w możliwie najbardziej naturalnej postaci: świeże, czyste i organiczne.

Pochodzenie grupy krwi B:
asymilator - adaptujący się do nowych warunków klimatycznych i mieszania się populacji; reprezentujący naturalne dążenie do większej równowagi między napięciami mentalnymi a żądaniami systemu odpornościowego. Grupa B stanowi wyrafinowany wytwór w podróży ewolucyjnej, mający na celu połączenie rozbieżnych kultur i ludzi. Generalnie silne i czujne osoby z grupą krwi B zazwyczaj potrafią stawiać opór wielu najgroźniejszym chorobom typowym dla współczesnego życia, takim jak choroby serca i rak. A nawet jeśli nabawią tych chorób, istnieje większe prawdopodobieństwo, że je zwyciężą. Osoby z grupą krwi B jako że są nieco odrębne, wydają się bardziej podatne na egzotyczne zaburzenia systemu odpornościowego, takie jak stwardnienie rozsiane, toczeń i syndrom chronicznego zmęczenia. Osoby z grupą krwi B starannie przestrzegające zalecanej diety często mogą obejść groźne choroby i żyć długo i w dobrym zdrowiu. Dieta dla grupy krwi B jest zrównoważona i urozmaicona, obejmując szeroki wachlarz żywności. Reprezentuje wszystko to, co "najlepsze z królestwa zwierząt i roślin".

Pochodzenie grupy krwi AB:
delikatny potomek rzadko występującego połączenia tolerancyjnej grupy krwi A z barbarzyńską wcześniej, ale bardziej zrównoważoną grupą B. Antygeny wytwarzane przez grupę krwi AB są czasami podobne do produkowanych przez grupę A, czasami B, a niekiedy są fuzją ich obu. Ta różnorodność jakości może być pozytywna lub negatywna, zależnie od okoliczności. Dlatego powinieneś bardzo dokładnie zapoznać się nie tylko z zalecaną dietą dla osób z grupą krwi AB, ale również dla A i B, by lepiej zrozumieć własną. Większość żywności, która jest niewskazana dla osób z grupą A bądź B, jest na ogół zła także dla grupy AB, chociaż występuje kilka wyjątków. Osoby z grupą krwi AB są często silniejsi i bardziej aktywni niż z grupą krwi A, których przodkowie prowadzili osiadły tryb życia dodatkowa siła witalna może być spowodowana tym, że ich pamięć genetyczna wciąż zawiera pozostałości zamieszkujących stepy przodków grupy krwi B. Problem tycia osób z grupy krwi AB odzwierciedla mieszany wpływ genów A i B. Czasami stwarza to osobliwe problemy. Przykładowo masz charakterystyczny dla ludzi z grupą krwi A niski poziom kwasu żołądkowego, ale też typowe dla grupy B przystosowanie do jedzenia mięsa. Chociaż więc jesteś genetycznie zaprogramowany do konsumpcji mięsa, to jednak do skutecznego jego metabolizmu masz niedostateczny poziom kwasu żołądkowego, dlatego też zjedzone mięso magazynowane jest w organizmie w postaci tłuszczu. Jeśli chcesz więc stracić na wadze, powinieneś ograniczyć konsumpcję mięsa, jeść niewielkie jego ilości i uzupełniać dietę warzywami i tofu. Grupa krwi AB nie reaguje tak źle na gluten pszenicy, jak grupy 0 i B. Ale gdy zamierzasz schudnąć, powinieneś unikać pszenicy, która powoduje, że tkanka mięśniowa staje się bardziej kwaśna. Grupa krwi AB najskuteczniej utylizuje kalorie, kiedy jej tkanka jest o odczynie nieco alkalicznym.

Wiecej:
http://www.twojadieta.info/diety/grupa_krwi/

Mam grupe 0



Temat: Swiadomosc czyni z nas niewolnikow
  Jeśli nie zdaję sobie sprawy z istnienia krat - jestem wolnym
człowiekiem. Nie jest bowiem istotny stan faktyczny, a jedynie moje o
nim wyobrażenie. Rzeczywistość nie istnieje   jest tylko obraz, jaki
niedoskonałe zmysły i filtr w postaci doświadczeń dopuszczają do mojej

  Człowiek zaczyna bać się śmierci, dopiero kiedy się dowie, że nie
będzie żył wiecznie; stwierdza, że nie może latać dopiero jak zobaczy
ptaka; zauważa delikatność własnego ciała gdy się skaleczy. Z idioty nie
można zrobić niewolnika, bo on nie będzie w stanie zauważyć tej
niewoli.
  Czy przeciętny człowiek czuje się niewolny przez to, że nie umie
biegać tak szybko, jak gepard? że nie umie myśleć tak sprawnie jak
Einstein? Myślę, że większym problemem dla niego jest czynsz i
ubezpieczenie samochodu. Człowiek niewidomy od urodzenia nie odbiera
braku wzroku, jako ograniczenia. Przynajmniej do czasu otwartej
konfrontacji z widzącymi.
  Dwuletnie dziecko nic nie wie o podatkach, dokumentach, egzaminach i
kartach kredytowych. Dwuletnie dziecko jest naprawdę wolnym człowiekiem

którego produktem jest dorosły niewolnik. Jego kratami są normy moralne,
tradycja, pozycja społeczna, niedostatek dóbr, prawo i inni ludzie.
Społeczeństwo jest samo odnawialnym więzieniem zbudowanym wyłącznie z
niewolników i ich własnych krat.
  Sądzisz, że to nieprawda? Ubierz się więc w różowe prześcieradło z
namalowaną swastyką, załóż na głowę durszlak, weĄ w rękę deskę do
prasowania i spróbuj sforsować bramę Pałacu Prezydenckiego. Coś Cię
przed tym powstrzymuje? Co?
  Nasza wolność jest względna. Nie możemy robić wielu rzeczy, bo broni
nam tego prawo, obyczaje, a nawet wydolność naszego organizmu, umysłu
oraz prawa fizyki.
  Ale... pomyśl też w inny sposób. Jeśli czytasz ten text, to znaczy, że
masz dostęp do internetu. Jesteś więc wśród kilku procent ludzi
dysponujących najnowszą technologią. Jeśli nie odczuwasz w tej chwili
głodu ani zimna (chwilowa awaria ogrzewania się nie liczy) to znaczy, że
jesteś wśród kilku procent ludzi mających zapewnione podstawowe warunki
bytowe. Jeśli rozumiesz o czym traktuje ten text to jesteś wśród ludzi
mających IQ powyżej stu dziesięciu. Daje to w sumie mniej niż jeden
procent najlepiej sytuowanych ludzi na tej planecie. Idąc dalej: jesteś
człowiekiem, czyli należysz do gatunku dominującego nad kilkunastoma
milionami znanych gatunków zwierząt i roślin na Ziemi, nie wspominając o
niezliczonej ilości nieznanych organizmów. Pomijając możliwe, acz mało
prawdopodobne incydenty, masz zapewnione miejsce na szczycie łańcucha
pokarmowego Twojego ekosystemu. Masz ogromnego farta, że w ogóle się
urodziłeś. Wystarczyłoby przesunięcie jednej zmiennej w całej
dotychczasowej historii wszechświata w zasięgu Twojego horyzontu
zdarzeń, by na Twoim miejscu urodził się kto inny.
  Naprawdę, nie jest tak Ąle, mimo tych niewidzialnych krat.
  Może chciałbyś móc więcej, być bogatszym, mądrzejszym, wytrzymalszym?
Myślisz, że bóg jest wolny? Nie. Jest ograniczony własną wszechmocą.
 Wolność nie istnieje. Nie istniej też niewola. Wszystko to stadia
pośrednie.
pozdrawiam i zapraszam na moją stronę, Flasher

-------------------------------

http://polbox.com/f/flasher
Strona dla ludzi myslacych
updated 2002/04/01
-------------------------------





Temat: Fosfor oraz glony - kolejne mity ?
Witam

Użytkownik "Waldeusz" <waldeusz@akwarysta-dot-pl.no-spam.invalid> napisał w wiadomości news:chm8tc$vj4$1@aip.pl...


Ten element nie ma u mnie zastosowania.
Akwa po restarcie w kwietniu czyli raptem 5 m-cy temu jest czyste.
Podloze jest czyste (bylo wymienione), a prefiltry przed sumpem ze
zlozem biologicznym
wlot i wylot z komina dosc skutecznie wylapuja wszelkie resztki
organiczne.


Mowiąc o tych elementach miałem namysli czasteczki zwiazkow
chemicznych a nie drobiny widoczne okiem. Te czesci stałe stanowiaca
zawiesine nie maja bezposredniego wpływu na ilosc glonow do momentu
gdy wezma je w obroty bakterie. Swego czasu robiłem eksperymenty
polegajace na obserwowaniu nie zjedzonego pokarmu lub rybiej kupy
Zbiornik zaopatrzony w mikro i makro (N i P 10 i 1). Z poczatku nic sie nie
działo. Po pewnym czasie granula ta zaczeła pokrywac sie galaretowata
warstewka bakteryjna i to był poczatek glonowego ataku. Rozwijajace
sie na tej warstewce sinice stworzyły swoisty reaktor chemiczny. Dodam,
że sinice sie nie rozprzestrzeniały, a ograniczały sie do tylko tego miejsca.


Dalej nurtuje mnie sprawa formy tegoz fosforu - chodzi o przyswajalnosc -
w ktorej znajduje sie on wlasnie w wodzie starych zbiornikow.
Sadze ze to moze byc nie to samo !! co dodanie np. KH2PO4 do porownywalnego >poziomu.

Podejrzewam, że bakterie nie oferuja tylko P w formie przystepnej,
a własnie w formie organicznej. Moze jest tak, że glony stanowia pomost
w łancuchu fosforowym miedzy bakteriami, a roslinami.
Pewnym jest, ze do zycia glonow i roslin potrzebne sa te same podzespoły,
ale nie w takiej samej postaci. Zauwazyłem, ze rosliny jakby wyspecjalizowały sie w pobieraniu bardziej z
mineralizowanych składnikow
Najmniej kłopotow z glonami miałem z prawie zerowa obsada ryb i
calkowitym mineralnym kompletnym nawozeniem.


Ja sie zgadzam ze nie ma zlotego srodka i kazde akwa ma swoja filozofie
jesli ktos nie ma z tym klopotu to oczywiscie moze sobe pompowac P do akwa ile mu >pasuje , ale wydaje mi sie malo
prawdopodobne ze gdyby poziom P utrzymywal sie
powiedzmy (kompromisowo) w okolicach 0,1 ppm - rosliny wykazywalyby jego >niedobor.

Zgoda, ale niech ten fosfor pochodzi z czestych małych dawek KH2PO4.

Sprawa zapewne jest bardzo skomplikowana, a to co mozemy zmierzyc
naszymi testami jest bardzo mało miarodajne. To co, ze z pomiarow
wynika taka czy inna ilosc N i P widzimy niestety koncowy wynik przemian biologicznych, ktore moga się odbywac zapewne
roznymi drogami.
Jedyny wniosek jaki moge wysnuc co do własnych problemow glonowych
to: za duzo ryb, za duze, za duzo zarcia
No, ale juz moze niedługo stawiam, tak odwlekany, nowy baniak. roslinny

--
Pozdrawiam.
Marek Odrzywolski
Lublin



Temat: Michal Tombak


Mnie nie satysfakcjonuje internet bo tam można różne głupoty umieścić.


Medium jak medium, na papierze też można wiele bzdur przeczytać.
Trzeba umieć rozróżnić jakoś informacji, ich rzetelność oraz
źródło pochodzenia. Wiele poważnych organizacji badawczych ma
strony internetowe i także elektroniczną formę biuletynu. Jeśli
to samo słowo wydrukuję na papierze, to jego moc wcale się nie
zmieni.


Jakoś nie pamiętam aby po wykładach na które uczęszczałem i
konsultacjach na których byłem pojawiała się reklama mleka. :)))


To akurat chyba nie jest dziwne... Zresztą co to ma do rzeczy?


| Może źle Cię zrozumiałem, ale z Twojej wypowiedzi dla mnie wynikało,
| że nie ma znaczenia jakie białko trafia do przewodu pokarmowego,
| bo potrafi zostać strawione (czyli w domyśle rozłożone do
aminokwasów),
| co prawdą oczywiście nie jest.

Oczywiście że będą strawione. Co nie oznacza że w takim samym stopniu.
Bo wiadomo że enzymy mają specyficzność substratową. Mięsożerca będzie
nastawiony na trawienie białka zwierzęcego - zwykła selekcja i
adaptacja do warunków. Ale człowiek jest wsystkożerny (co prawda z
nastawieniem na pokarm roślinny)!
Poza tym jeżeli nawet nie ma podpuszczki/reniny to białka mleka są
trawione przez inne proteinazy - nie tak skutecznie ale zawsze.


Białka albo zostają strawione, przez co mogą zostać wchłonięte
(w postaci aminkwasów) albo nie. Co z tego, że puści parę wiązań
i zmieni się struktura tego czy tamtego białka, skoro i tak nie
zostanie ono przyswojone? To tak jakby mówić o poziome zajścia
w ciążę --- czy można w ciążę zajść w połowie albo tylko trochę?


Cykl to cykl. Zamknięta sekwencja reakcji. Np. Cykl Krebsa. Produkt
"ostatniej" reakcji jest substratem dla "pierwszej" reakcji.

No i gdzie w trawieniu białek masz cykliczność?


Mamy tu jakiś spór natury nomenklaturowej. Jeśli upierasz się,
że cykl musi być zamkniętą sekwencją, to możemy zmienić nazwę
na inną jaką proponujesz dla sekwencji otwartej, ale wtedy też
wypada zmodyfikować np. pojęcie cyklu życia, bo konkretny obiekt
po jego dezintegracji nie rodzi się na nowo, lecz jego miejsce
zajmuje inny obiekt. W zasadzie gdyby się bardzo uprzeć,
to pewnie można by doszukać się zamkniętej sekwencji w trawieniu
białek, umieszczając tam syntezowanie enzymów. Ale uważam, że
to jakiś formalny spór i szkoda IMO czasu na tego typu dywagacje.


No to fajnie.
Powiem ci że jak długo zajmuję się tematem to nie trafiłem na
rozróżnienie proteaz na "trawiące białka zwierzęce" i "trawiące białka
roślinne". Enzym nie rozpoznaje pochodzenia białka a jedynie takie
rzeczy jak koniec i początek łańcucha białka (egzopeptydazy -
karboksy- i amino-), jego środek (endopeptydazy) oraz wiązania między
konkretnymi aminokwasami albo ich rodzajami (np. wiązanie peptydowe
przy aminokwasie z grupą aromatyczną).


Nie twierdziłem nigdzie o "rozpoznawaniu" pochodzenia białek, moje
uwagi odnosiły się do budowy tych białek. Nawet sama podręcznikowa nauka
uważa, że białko roślinne jest tzw. "niepełnowartościowe" w przeciwieństwie
oczywiście do "pełnowarotościowego" białka zwierzęcego, a więc robi
dystynkcje co do pochodzenia białka, a raczej jego budowy, bo tym
dziwacznym terminem określany jest skład aminokwasowy białek, a jak
Ci dobrze wiadomo mięso zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne dla
człowieka, tymczasem zaś poszczególne rośliny mogą nie mieć tego
czy tamtego aminkowasu.

Doskonale też się orientujesz, zresztą wynika to nawet z tego co

enzymu. I to miałem na myśli mówiąc o różnicach między białkami,
inaczej do trawienia dowolnego białka wystarczyłby jeden enzym.


Jeżeli jednak ty trafiłeś na jakieś źródło które wyraźnie rozgranicza
peptydazy na "trawiące białka zwierzęce" i "trawiące białka roślinne"
to chętnie to źródło poznam oraz dowiem się jakie są to konkretnie
enzymy.


W większości przypadków korzystam z zasobów PCRM, przy czym jeszcze
raz powtarzam, że różnice między białkami są na poziomie molekularnym
i że pod tym względem, tak jak różnią się między sobą różne białka
zwierzęce, tak samo też różnią się białka roślinne oraz odpowiednio
różnią się one wszystkie między sobą.

Inną kwestią jest, co oprócz białek dostarczane jest do przewodu
pokarmowego z różnym pożywieniem i co wspiera a co utrudnia procesy
trawienne.





Temat: Azotan i azotyn, a nitrozoaminy.
Azotan i azotyn, a nitrozoaminy. Zagadnienia zdrowotne.

Azotan i azotyn sodowy w małych dawkach nie wywierają ujemnego wpływu na organizm człowieka. Azotany są naturalnymi składnikami roślin. W dużych ilościach znajdują się w wielu warzywach, szczególnie w szpinaku, buraku, rzodkiewce, selerze, sałacie i kapuście. Zawartość ich w wymienionych produktach może przekraczać 3 mg/g. Bezwzględne wartości różnią się jednak znacznie w zależności od środowiska, stopnia dojrzałości itp. Zwraca się również uwagę na dużą zawartość azotanów w wodzie studziennej. Azotany w ilościach normalnie znajdujących się w żywności stają się toksyczne tylko wówczas, gdy mogą się rozkładać do azotynów. Azotany stanowią szczególne zagrożenie dla niemowląt, ponieważ kwasowość soków żołądkowych pozwala na wzrost mikroorganizmów redukujących azotan do azotynu. Tak więc same azotany nie stanowią zagrożenia dla zdrowia człowieka. Są one jednak pierwszym ogniwem w łańcuchu prowadzącym do wytwarzania substancji toksycznych.
Azotyny, jako związki bardzo reaktywne, wprowadzone do żywności mogą tworzyć z jej składnikami szereg połączeń. Stwierdzono, że w pewnych warunkach mogą one reagować z drugorzędowymi i trzeciorzędowymi aminami, które normalnie znajdują się w mięsie, tworząc nitrozoaminy, np.



Badania na zwierzętach wykazały, że N-nitrozoaminy i N-nitrozoamidy powodują rozwój nowotworów. Ze 100 przebadanych związków 75% było rakotwórczych. Badania z substancjami o znaczonych atomach sugerują, że związki nitrozowe ulegają w organizmie degradacji do rodników alkilowych, które atakują 7 pozycję guaniny w kwasach nukleinowych, W badaniach na szczurach jednorazowa dawka większa niż 5 μg/g N-nitrozodwumetyloaminy wywoływała powstanie nowotworów u ok. 70% zwierząt. Przy systematycznym podawaniu jej stężenie równe 1 μg/g wydaje się wartością progową.
Bezpośredniego wpływu nitrozoamin na zachorowalność ludzi na raka nie stwierdzono, ale liczne badania na zwierzętach wskazują na możliwość występowania tego zjawiska. Dotychczas znalezione ilości N-nitrozoamin w produktach żywnościowych wynoszą 0—500 μg/g. Są to głównie nitrozodwumetyloamina (NDMA) i nitrozopirolidyna (NPy). Ta ostatnia została wykryta w smażonym bekonie w ilości 10— 108 ppb (ppb – parts per billion). Dwukrotnie więcej NPy zawiera tłuszcz po smażeniu bekonu.
Tworzenie się nitrozoamin zależy od szeregu czynników, jak rodzaj aminy, stężenie reagentów i jonów wodorowych, temperatura. Szczególnie istotną rolę odgrywa temperatura. W surowych wyrobach peklowanych nie stwierdza się występowania nitrozoamin. Natomiast poddanie ich obróbce termicznej przyczynia się do powstania nitrozoamin w ilości zależnej od sposobu doprowadzenia ciepła. Najwięcej nitrozoamin wykryto w produktach smażonych, a najmniej w ogrzewanych mikrofalowo, przy czym w tkance tłuszczowej jest ich dziesięciokrotnie więcej niż w mięśniowej.
Kwasowość środowiska odgrywa znacznie mniejszą rolę, ale uważa się, że najłatwiej nitrozoaminy powstają gdy odpowiada ona pH = 3,5.
Zagrożenie zdrowotne spowodowane obecnością azotynów w wyrobach mięsnych stało się przyczyną poszukiwania rozwiązań umożliwiających zmniejszenie dawki azotynu sodowego. Do wytworzenia właściwej barwy i aromatu mięsa peklowanego wystarczy 40—80 μg/g azotynu. Jest to jednak ilość za mała z punktu widzenia mikrobiologicznego. Nie zabezpiecza bowiem ona przed rozwojem bakterii powodujących zatrucia pokarmowe. Ograniczenie stosowania azotynów może zatem spowodować zagrożenie zdrowotne konsumenta. Badania wykazały, że dla zapobieżenia temu, zmniejszeniu dawki azotynu towarzyszyć musi zwiększenie kwasowości przez wprowadzenie bakterii mlekowych lub dodatek 8-glukonolaktonu względnie zmniejszenie zawartości dostępnej wody przez użycie chlorku sodowego lub litowego. Efekty uzyskiwane przez zmianę tych czynników (kwasowość, aktywność wodna) można osiągnąć przez zmianę parametrów technologicznych, jak przedłużenie czasu i podwyższenie temperatury obróbki cieplnej lub skrócenie czasu i obniżenie temperatury przechowywania. Duże znaczenie ma przy tym stan sanitarny miejsca przetwarzania mięsa, gdyż przy większym wyjściowym zakażeniu mięsa jest wymagana większa dawka czynnika bakteriobójczego do uzyskania określonego stopnia jałowości. Zagrożenie zdrowia przez azotyny zawarte w wyrobach peklowanych nie zostało jeszcze całkowicie potwierdzone. Przeprowadzone bowiem badania wskazują na brak korelacji między stężeniem azotynów i azotanów w mięsie a zawartością nitrozoamin. Okazało się również, że wprowadzenie do mięsa askorbinianu sodowego w ilości zapewniającej stosunek azotynu do askorbinianu 1 : 2 zapobiega powstawaniu nitrozoamin w 90—98-procentach w zakresie pH od 1 do 4,95. Wiadomo również, że askorbiniany redukują o 40—50% ilości pozostałego azotynu w wyrobach peklowanych.

Na podstawie:
Technologia mięsa – pod redakcją prof. dr Wincentego Pezackiego, WN-T, Warszawa 1981 r.



Temat: pasze i witaminy

Z punktu widzenia żywienia węglowodany dzielimy na węglowodany przyswajalne, potocznie utożsamiane z pojęciem węglowodany, oraz węglowodany nieprzyswajalne, określane terminem włókna pokarmowego lub błonnika pokarmowego.
Określenia "włókno pokarmowe" użył po raz pierwszy Hipsley w 1953 roku. Poprzednio używane określenie "włókno surowe", nadal stosowane w niektórych tabelach składu i wartości odżywczej produktów spożywczych, obejmowało substancje nierozpuszczalne w kwasach i alkoholach, które obniżały wartość energetyczną paszy dla zwierząt. Niedoskonałość tego określenia podnieśli McCance i Lawrence, którzy szacowali ilości wchłanianych węglowodanów z pożywienia osób chorych na cukrzycę. Opracowali oni tabele, w których podzielono węglowodany na przyswajalne (dostępne) i nieprzyswajalne (niedostępne).
Obecnie najpowszechniej włókno pokarmowe definiuje się jako roślinne wielocukry i ligniny, oporne na działanie enzymów trawiennych przewodu pokarmowego człowieka.
Do błonnika pokarmowego, zgodnie z tą definicją, zalicza się rozmaite związki chemiczne. Definicja i skład chemiczny błonnika pokarmowego są jednakże stale przedmiotem kontrowersji. Większość składników włókna pokarmowego jest degradowana częściowo lub całkowicie przez bakterie w przedżołądkach przeżuwaczy (np. krowy), w jelicie grubym i ślepym innych zwierząt roślinożernych, a także w jelicie grubym wszystkożernych, w tym człowieka, który uzyskuje pewne niewielkie ilości energii z tego rozkładu. Wskazuje się na niekonsekwencje, np. stachioza i rafinoza, które są z pewnością nieprzyswajalnymi węglowodanami, nie są zaliczane do błonnika pokarmowego, zaś ligniny, niebędące węglowodanami, są do niej zaliczane. Określenie włókno pokarmowe, podobnie jak starsze nazwy: substancje balastowe czy włókno surowe, zakłada ich nierozpuszczalność w wodzie, tymczasem w pojęciu tym mieści się szeroka gama związków od całkowicie nierozpuszczalnej celulozy do całkowicie rozpuszczalnych gum. Problem leży w tym, że metody opracowane w celu izolacji i oznaczania zawartości włókna pokarmowego nie są w stanie objąć tak różnorodnej grupy związków w jednym postępowaniu analitycznym. Sumowanie zaś zawartości poszczególnych klas komponentów włókna pokarmowego, oznaczanych w oddzielnych analizach, także nie jest zadowalające, gdyż podział na poszczególne klasy nie jest ostry i jednoznaczny.
Głównymi komponentami błonnika pokarmowego są: celuloza, ligniny, hemicelulozy i pektyny. Celuloza jest liniowym polimerem glukozy (α-1,4-glukanem) zawierającym 3 tysiące lub więcej jednostek tego cukru połączonych wiązaniem ß-glikozydowym (ß-izomer skrobi). Ligniny są złożonymi polimerami, zawierającymi średnio 40 jednostek fenylopropanowych, o strukturze charakterystycznej dla tkanki drzewnej i łuski nasion zbóż. Hemicelulozy w ścianach komórkowych roślin są bardzo ściśle związane z celulozą (stąd ich nazwa) i spełniają rolę substancji matrycowych i sklejających. Jest wiele różnych rodzajów hemiceluloz, przy czym wszystkie one składają się z połączonych wiązaniami ß-glikozydowymi różnych cukrów prostych tworzących rozgałęzione łańcuchy. Wiele hemiceluloz - to polimery ksylozy z bocznymi łańcuchami utworzonymi z galaktozy, glukozy, arabinozy i mannozy (stąd hemiceluloza otrąb pszennych czasami określana jest terminem "pszeniczny ksylan"). Proporcje jednostek cukrowych w hemicelulozach oraz ich ukształtowanie przestrzenne i ilość bocznych łańcuchów mogą się różnić zależnie od rośliny. Tak zwane "hemicelulozy B" zawierają spolimeryzowane kwasy uronowe połączone z cukrami. Niektórzy jako odrębny komponent błonnika wyróżniają gumy, które od hemiceluloz odróżnia jedynie bardziej rozgałęziona budowa. Pektyny, klasyfikowane jako osobna grupa, są polimerami kwasu galakturonowego, wykazującymi zdolność wiązania wody, pęcznienia i żelowania, w stopniu zależnym od ich metylacji.
Osobliwością składu włókna pokarmowego jest tzw. oporna skrobia i Resistant Starch - RS). Nie występuje ona w naturze, lecz powstaje podczas ogrzewania skrobi (produktów skrobiowych) w niedostatecznej ilości wody, np. podczas produkcji płatków śniadaniowych. W wyniku przedłużonego działania temperatury następuje uszkodzenie struktury cząsteczek skrobi, w skutek, czego traci ona zdolność żelowania i staje się oporna na działanie enzymów trawiennych. Z tego względu powinna być zaliczana do składników nierozpuszczalnego włókna pokarmowego, chociaż analitycznie trudno ją odróżnić od dostępnej skrobi. W przypadku niektórych przetwarzanych produktów ponad 10% zawartej w nich skrobi przechodzi do tej kategorii (skrobi opornej), są to, więc ilości, które powinny być uwzględniane w ocenie wartości odżywczej tych produktów.




Strona 2 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 78 wyników • 1, 2