They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

Patrzysz na posty znalezione dla frazy: Romantyczne smsy na dobranoc





Temat: Co rozumiecie przez słowo "romantyczny"?
romantyczny... nie wymagam kwiatów ani serenad pod balkonem

...wystarczy szepnięcie czegoś miłego, wyjątkowo czuły dotyk, przypomnienie że juz jestesmy np. 11 msc razem ( ), drobna pomoc przy czymś (ale bez komentarza "ech te baby nawet nie umieją żarówki wymienić :P) sms na dobranoc, zapamiętanie daty urodzin i imienin :], kupienie mojego ulubionego ciastka/batona/lizaka... takie najbardziej drobne, codzienne sprawy, bo to przecież z nich składa się całe życie....





Temat: Zozpadł się nam związek po 4 latach. Kocham ją i che wrócić.
Szczerze mówiąc też nie wiem jak ci pomóc. Skoro jeżeli jej mówisz, że ci na niej zależy a to nie działa to przestan mówić. Może zaplanuj jakiś wieczór, inny niż zawsze romantyczny, trochę szalony. Nie mów jej jednak, ze bardzo ja kochasz. Zróbcie coś razem po prostu. Bądżcie blisko siebie, bądżcie po prostu razem. Spraw by ten wieczór był magiczny i wyjątkowy. Nie mów jej jednak że ją kochasz, nie tul i nie całuj (chyba ze ona poweźmie taką inicjatywę, na dobranoc tylko buziak ). Po tym wszystkim wyslij jej póżnym wieczorem smsa: Słodkich snów i tyle. Nie pisz przez 2,3 dni nic nie dzwoń nie spotykaj się znią. Niech poczuje, że tęskni, że wieczór który spędziliscie razem był cudowny i chce więcej takich chwil. Po tych 2, 3 dniach wyślij jej smsa lub mały liścik z kwiatkiem (1 nie bukietem) i napisz może spędzimy dziś razem chwilę. I również coś zaplanuj. daj jej trochę czasu, nie mów że kochasz tylko ją zaskocz. Spraw by wasze spotkania były magiczne. Za jakiś czas myślę, że ona na nowo się rozkocha i będzie jak dawniej. Na pewno nie poddawaj się. Napisz co i jak. Pozdrawiam cieplutko i głowa do góry .





Temat: Pamiętnik Emili....
Od listopada, aż do września

No i tak było przez dłuższy czas.. Marysia myślała, że ta znajomośc sie skończyła - ale tak nie było... sms za smsem szedł z pogadankami... raz on, raz ona zaczynali rozmowe.... Ale była szkoła i Mateusz był zdenerwowany na Emilke, bo ona była dla niego chamska.... Bała sie, ze Marysia coś wyczuje, zoriętuje sie. Tak też Mateusz miał pretensje, ale Emilia nadal to robiła.... Doszło miedzy nimi do przyjaźni, mowili sobie dobranoc i papa na pożegnanie.... Nikt o tym nie wiedział, tylko przyjaciółka Emilki Ania...
Kiedyś on wreszcie wyszedł na dwór z nią i byli jescze inni chłopacy. On bronił Emilie, by ne przegrywała, grali w trupa ona powiedziała PIERWSZA on CZWARTY.! I wtedy kolega mówi: Mateusz sie zakochał... a ona w kim.?! Takiej dziewczynie w niebieskim swetrze(domyslacie się ze ona taki miała) Było jescze kilka takich romantycznych epizodów, kiedyś jechali na rowerach we 2 no i ona mówi: Och.. nie mam chłopaka! A on: no ale ja jestem... Emilka zamilkła.
Kiedys mieli pojechać na pizze do Opinogóry, ale nie wypaliło...




Temat: 1
Moj Misiaczek jest bardzo romantyczny Kwiaty, czekoladki w ksztalcie serca, romantyczne smsy na dzien dobry i dobranoc spacery, kolacje we dwoje, to u nas normalnosc. Nie sadziłam , ze spotkam takiego faceta. Jest wspanialy
A oto zdj. bukieciku jaki od niego dostałam w sobote



Temat: Powiedzieć kocham cie, przytulić, czy to takie ważne ??

Jakoś nie wyobrażam sobie że jestem z chłopakiem i idziemy z pół metra od siebie,albo całujemy się sporadycznie.Po prostu chore.Jeśli Ci na kimś zależy to tego potrzebujesz.
A teraz słuchaj mojego głosu! Potrzebujesz kupić tę super tanią zmywarkę do naczyń, ona jest ci potrzebna! Jeśli jej nie kupisz, twoje życie straci sens.

Ty najlepiej wiesz, czego potrzebują inni ludzie, no nie? A jeśli oni potrzebują czegoś innego niż ty, wtedy są nazywani nienormalnymi. To jest dopiero chore.


Nie sądze natomiast zeby ktokolwiek czuł się kochany, kiedy druga połówka nie ma czasuprzytulić, powiedziec "Jesteś dla mnie ważny/a", a jedynie przysyła dwa razyw roku wielki bukiet kwoatów i czasem powie "Hej, może chodźmy do kina, fajny film bedzie?".
A co to ma wspólnego przytulanie, mówienie "kocham" z tym, co ty napisałeś?

Czasem mam wrażenie, że związki dużej ilości osób polegają na mówieniu "mysiaczku pysiaczku, a teraz pójdziemy na spacerek!", trzymaniu się za rączkę, przytulaniu i ślinieniu przy każdej okazji. I nie ważne, że jego główną zaletą jest to, że jest słodkim pysiaczkiem i że kocha drugą osobę, nieważne że nie grzeszy inteligencją.

---

Albo to ja jestem jakaś dziwna i wolałabym porozmawiać z moim facetem o życiu, pograć w CS, iść do teatru. Może to ja jestem dziwna, bo nie chcę na dobranoc tandetnego wierszyka, nie chcę milionów ";* ;* =D ;)", nie chcę zdrobniania wszystkiego co tylko można jeszcze zdrobnić. Wystarczy szczere "kocham cię". Książka bez okazji, a nie słodziusi króliczek na walentynki. Kilugodzinne rozmowy i spacery po parku, a nie 2godzinna
"randka" w kinie, gdzie nawet on nie zdąży mi opowiedzieć wczorajszego dnia. I nie chcę irytujących komplementów, najlepiej czułabym się, gdyby facet przyznał, że świetnie mu się ze mną rozmawia, że jestem inteligentna, rozsądna - lepsze to niż, idiotyczny sms na dobranoc z milionami wielokropków i błędów ortograficznych.

I ja nie mówię, że przutulanie, okazywanie uczuć jest jakieś złe, czy inne pierdoły. Po prostu patrząc na opisy ludzi z mojej listy kontaktów, patrząc na sygnatury userów na forum, patrząc na te wasze ;*, "buzi" po każdym poście, do nie-wiadomo-kogo, patrząc na te wyznania miłosne na prawo i lewo robi mi się niedobrze. Serio.

Może nie jestem romantyczna? Aha, super.



Temat: Problem z internetowymi dziewczynami ...

Heh, ale u mnie w mieście nikogo nie ma ciekawego ... właściwie, żadna dziewczyna mi do gustu nie przypada :-/

[ Dodano: Wto 07 Sie, 2007 ]
A jak wejde sobie na czacie, pogadam sobie z kumplami to od czasu do czasu poznam sobie kogoś fajnego, a no i to nie był żaden portal randkowy jakby co, po prostu www.znajomi.interia.pl ...


Eee tam, zwyczajnie Ci się zdaje. Nie ma takiej opcji. Spójrz, jeśli już mieszkasz w jakimkolwiek mieście (nawet tym najmniejszym w Polsce) na pewno i tak jest tam więcej ludzi, niż w miejscowościach, gdzie diabeł mówi: "dobranoc" ;]

A poza tym, to tylko chwilowe złudzenie, że dziewczyna poznana przez chat jest taka suuuper i w ogóle. Już kiedyś pisałam, że w necie o wiele łatwiej jest ukryć swoje wady, a skutecznie wyeksponować zalety. To właśnie na takich różnych internetowych pogawędkach, przedstawiasz swoją osobę tak, jakbyś chciał się postrzegać i jak się postrzegasz (przystojny, inteligentny, zaradny, romantyczny i takie inne superlatywy). W realu jest całkiem inaczej - tam, wszystko wychodzi na jaw...


(...)no kurde, a kiedy nie mam dziewczyny czuje się taki pusty ... samotny
Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryłeś :P

Uważam tak, jak woj4ek - zakochać się przez net po prostu się nie da. Co najwyżej można się zauroczyć, ale w żadnym wypadku miłość, kochanie, czy zakochanie. Związek oparty wyłącznie na SMS-ach, internetowych pogaduszkach, nie jest związkiem...

Tak więc, co Ci pozostało? Wmawianie sobie (tak, wmawianie, najpierw musisz przekonać samego siebie), że chat i ogólnie wszystkie internetowe pogawędki, w Twoim przypadku są tylko stratą czasu; wzięcie się w garść (już sierpień mamy) i wyjście do ludzi.

Powodzenia



Temat: Mój wrzesień w kinie :-)
Dziś moje rekomendacje aż trzech filmów za jednym zamachem :smile:

Ultimatum Bourne'a

Pamietam, jak kilka lat temu, z wypiekami na twarzy i z zapartym tchem, czytałam modną wówczas, przekazywaną między znajomymi według "kolejki", książkę Ludluma.
Później był Richard Chamberlain, którego fala "Ptaków ciernistych krzewów" wyrzuciła na brzeg, bez pamięci, bez tożsamości, z kodem cyfr konta bankowego pod skórą.
Wybrałam się na "Ultimatum Bourne'a. Część Czwarta ale może nie ostatnia, Rozwiązanie Zagadki ale możemy napisać następne" po to, by dowiedzieć się, kim u diaska, jest Jason Bourne.
Nie rozczarowałam się.
Nie rozczarowałam się, bo rzadko film bywa lepszy od literackiego pierwowzoru a już wszelkie jego preqele i seqele na ogół są mało udaną próbą zarobienia jeszcze jakiejś kasy na czymś, co się kiedyś udało.
Przyznam, "Ultimatum..." jest zrobione solidnie. Brawurowe sa pościgi i bójki. Agent nie wyglada jak marcepan między burakami cukrowymi; szczęśliwie Bourne nie ma wiele wspólnego z żurnalowym odprasowanym Bondem. Kilka kluczowych scen i dialogów rozwiązuje zagadkę.
Genesis człowieka bez tożsamości zostaje odkopane spod gruzów pamięci i kilku warstw celuloidowej taśmy kolejnych hitów z Bournem w tytule i akcji. Proste. Skuteczne. Dobre.

Życie od kuchni.

Oj, z pewnością nie jest to komedia romantyczna, jak sugerują zajawkodawcy filmu.
Przez większość fabuły - smutno i nostalgicznie aczkolwiek i romantyzmu nie zabrakło.
Kate jako szefowa kuchni w restauracji, gdzie gości obowiązują krawaty, na swoim terytorium panuje niepodzielnie i radzi sobie z tym lepiej niż niejeden władca absolutny właścicieli francuskich podniebień i arystoktatycznych żołądków w przeszłości. Zarządzanie własnym życiem wychodzi Kate zdecydowanie gorzej. Zaś od momentu, gdy do jej królestwa przybywa uroczy, zabawny mężczyzna, poczynania Kate stają się juz terminalnie beznadziejne...
Ale wiadomo: amor vincit omnia a kto się czubi, ten się lubi. Mówi się także, że gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść, jednak w życiu od kuchni dwojga miłośników garów ostatecznie zapanuje harmonia, także smaków.
Oglada się to smacznie, główną rolę gra apetyczna Zeta-Jones a po wyjściu z kina ma się wielką ochotę zjeść coś pysznego gdzieś w restauracyjce za rogiem.

U Pana Boga w ogródku.

Piękny, zabawny, wzruszający naiwnością i ludowym sprytem, sielski film z cudownie poważnym watkiem kryminalnym.
Gdzieś tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, ludziska mieszkają jak u Pana Boga w ogródku.
Jest tam i Kościół, jest i Cerkwia. Jest komisariat Policji, ma być i supermarket ale chyba nie będzie. Ludzie się tam kochają, i dobrze. Czasami gangsterka strzelaninę robi, no i co. Ksiądz czasem wiernych na mszę sms-em wzywa, pędzi bimber na przyklasztornych ziołach, burmistrz robi interesy z zagranicznym inwestorem a córka komisarza policji wraca z miasta z dzieckiem ale bez męża... No i masz... Za to organista aż na Jasną Górę grać jechał..
Ogladałam ten film bujając się w hamaku lekkiego letargu, jakbym podjadła makówek z pola i popiła to tą klasztorną nalewką z ziół. Lekko było, zabawnie, przyjemnie...
Do kolacji nie podałam dziś białego wina w kryształowych kieliszkach tylko zsiadłe mleko a Wasa z Creme Bonjour zamieniłam na bagietkę urywaną palcami i ciepłe jeszcze od słońca pomidory. I po cóż ten codzienny stres, po co walka o ogień w tej miejskiej dżungli, po cóż szalony bieg na bardzo wysokich obcasach po marmurowej posadzce zatrudniającej mnie korporacji? Przecież świat nie kończy się na tym wszystkim, tak jak nie kończy się na największym zadupiu. Przecież o wiele lepiej jest żyć jak u Pana Boga w ogródku...



Temat: 1
Cześć!

Chciałbym Wam teraz przedstawić jak zdobyłem swoją obecną kobietę (jestem z nią od tygodnia ). Może nie wszystkich się spodobają moje metody ale ja robię tak jak uważam i mam gdzieś co inni mówią .

Więc tą kobietę poznałem gdzieś pół roku temu na imprezie domowej. Poznałem ją, porozmawialiśmy normalnie, nie miałem na celu podrywania jej tylko pogadać i zobaczyć czy jest coś w niej interesującego. Więc spędziłem z nią większość imprezy choć była bardzo nieśmiała a to dlaczego że nigdy nie miała faceta (20 lat miała) więc rozumiałem jej zachowaniem. Po imprezie dostałem jej numer GG, bo za mało mnie znała aby mi dać swój numer (może rzeczywiście tak było a może nie zrobiłem aż tak dobrego wrażenia aby dostać jej numer, zresztą teraz to już mało ważne). No to się odezwałem kilka dni po imprezie na GG. Pogadaliśmy jakiś czas. Kobieta mieszkała 20km od Wrocławia więc spotkania były ciężkie do umówienia tym bardziej, że była taka nieśmiała (trochę mnie to zastanawiało bo kobieta na prawdę jest ładna i długo się dziwiłem, że nikt jej nie zdobył jeszcze). W każdym bądź razie rozmawiałem z nią na GG i pisałem smsy. I przez to nakręciłem ją tak, że chciała się spotkać ze mną. Przez GG i smsy (nie pamiętam dokładnie) ale głównie z nią żartowałem i były to takie luźne rozmowy i co jakiś czas jej napisałem ciekawego smsa Na spotkaniu ponownie była spięta i lekko zdenerwowana (bała się, że będzie ciągle cisza) ale po godzinie rozluźniła się i na prawdę miło spędziliśmy czas. Po tym spotkaniu zacząłem ją mocniej podkręcać. Zacząłem mówić do niej "Kochanie, Skarbie, Kotku". Na początku się dziwiła, że tak mówię na nią i mówiła abym tak nie robił ale olałem to i dalej na nią tak mówiłem. Po jakimś czasie wyznała mi że podoba się jej jak tak mówię do niej. Potem ją olałem na jakiś czas (około tygodnia chyba) bo spotykałem też inne kobiety i nie raz miałem po prostu czasu na nią (jeszcze doszła sesja, praca). Potem ponownie napisałem do niej i pisaliśmy trochę i ponownie się spotkaliśmy (raz też mieliśmy się spotkać ale byłem po imprezie i nie chciało mi się jechać do niej więc w ten sam odwołałem spotkanie) i wtedy było już o wiele lepiej niż na pierwszym spotkaniu, udało mi się kontakt dotykowy z nią nawiązać i pocałowałem ją:). Trochę się speszyła ale uśmiechnęła się. Po tym spotkaniu zacząłem jej wmawiać wręcz, że jest moją dziewczyną i ponownie się opierała na początku (Ja nie jestem Twoją dziewczyną!! Nie masz tak mówić do mnie itp) i ponownie olewałem to i traktowałem ją jak swoją dziewczynę. Z czasem widać było, że zaczęło jej na mnie zależeć, ponieważ napisałem jej raz nie ciekawego smsa i dość ostro na niego zareagowała i poczuła smutek, żal i zdenerwowała się na mnie. To po paru godzinach (jak już ochłonęła) zadzwoniłem do niej wyjaśniłem powody takiego smsa i zrozumiała chodź nadal czułem, że jeszcze do końca mi nie wybaczała, ale po dwóch dniach było widać, że jeszcze bardziej ją ciągnie do mnie niż poprzednio. Wyznała mi, że zależy jej na mnie, że zaczęła mi coraz bardziej ufać, przekonywać się do mnie, myślała że coś z tego będzie. Później zadawała pytania typu "Po jakim czasie chce współżyć z kobietą" albo czy poszedłbym do łóżka z kobietą której nie kochasz. Później ponownie się spotkaliśmy (potrzebowałem spodni więc poszliśmy razem kupić) po tym spotkaniu za dwa dni było następnym (tym razem był jakiś festyn u niej i zaprosiła mnie) i w czasie tego festynu już traktowałem ją jak swoją dziewczynę. Najpierw jak staliśmy tak i patrzyliśmy w jedną stronę i stałem z nią to objąłem ją rękami, przez chwilę było widać, że stresują ją to ale po chwili już wtuliła się we mnie, to pocałowałem ją i chyba w sumie od tego momentu jesteśmy razem, bo jeszcze jej nie zapytałem czy zostanie moją kobietą i nie mam zamiaru pytać tylko po prostu będę ją traktował jak swoją dziewczynę.

Wnioski:

- Chcesz rozmawiać z kobietą na GG. Proszę bardzo, ale tylko na luźne tematy, żartowanie. Nigdy nie rozmawiaj na poważne tematy.

Moje pytania na GG. "Co mi zrobisz na kolacje?..."Często o mnie myślisz? Tęsknisz za mną? + luźne rozmowy ale to są dobre pytanie jeśli kończą Ci się tematy albo rozmowa nie idzie. Takie zapchaj dziurę .

- Smsy też można pisać, ale z umiarem i zazwyczaj pisałem rano albo wieczorem. Np. Napisałem jej miłego smsa na dobranoc (nie raz sama tego chciała). Jeśli nie masz pomysłu na fajny sms na dobranoc to popatrz w necie. Ja brałem to z poprzednich doświadczeń albo na poczekaniu coś wymyśliłem.

- Nie raz musisz coś po prostu kobiecie wmówić, mimo, że jej się to na początku nie podoba to po pewnym czasie się jej to spodoba. Po prostu musisz ją znać lepiej niż ona sama. Ty musisz wiedzieć co jej się spodoba i co jest dobre dla niej, bo ona sama do końca tego nie wiem, tym bardziej jeśli wcześniej tego nie doświadczyła ( nie pierwszy raz tak miałem)

- Nigdy nie traktuj na początku kobiety jako swoje przyszłej kobiety. Niech to się samo rozwija i dojrzewa i z każdym dniem było mocniejsze. Bo do tanga trzeba dwojga.

- Nie warto robić nic na siłę, jeśli coś robisz co Ci się nie podoba to nie rób tego. Jeśli kobieta jest ładna a charakter ma fatalny to olej ją bo szkoda czasu i energii Twojej. Znajdź inną.

- Pokaż jej też, że jesteś wrażliwy i romantyczny, ale też, że jesteś stanowczy i potrafisz być twardy i trzymać się swojego zdania, mimo, że ona uważa inaczej.

- Rozmowy na GG i pisanie smsów, rób to tylko wtedy jak zauważysz, że ona sama pierwsza to robi. Pierwsza piszę do Ciebie smsy i na GG to wtedy to rób. Nigdy sam tego nie zaczynaj, to musi wyjść od niej, że ona chce także w takim sposób się z Tobą komunikować

Pozdrawiam